🎇 Czym Jest Dla Mnie Wiara

Na procesję Bożego Ciała chodzę, aby uczcić i uwielbić Boga za Jego żywą obecność w sakramentach, ale też aby zamanifestować moją miłość do Niego – publicznie przyznać się do wiary i pokazać innym, może szczególnie tym, którzy dziś śmieją się z Kościoła, że żywa wiara i relacja z Jezusem są dla każdego. Moim
Napisz wypracowanie: Czym dla mnie jest wiara? Wiara jest dla mnie przyjęciem dogmatów danej religii za pewnik z mocnym przekonaniem o jej istnieniu jako prawdy absolutnej bez naukowych dowodów. Wiara wypływa z serca i umysłu i jest drogowskazem w naszym życiu , przez wzorce postepowania danej religii. Wiarę można praktykować na wiele sposobów i zależy to od religii jaką uznajemy. W przypadku chrześcijan jest to przestrzeganie przykazań Bożych i spełniania nauk jakie możemy dowiedzieć się z Biblii i Nowego Testamentu. Oprócz codziennych praktyk , czyli rozmowa z Bogiem (modlitwa) powinniśmy szanować wszystkich ludzi , wybaczać im błędy i postępować wg nauk z Pism Świętych . Praktyką także jest wypełnianie obowiązków jakimi są uczestnictwa w sakramentach świętych we mszach św , przyjmowaniu komunii świętej co wynika z nauk Jezusa i z nauk Kościoła. Charakteryzując postawy bohaterów zaprezentowanych w scenie siódmej aktu trzeciego napisz wypracowanie na temat: „Niebezpieczeństwa hipokryzji i łatwowierności.” Zwróć uwagę na środki językowe oraz wykorzystaj znajomość całego utworu. Celem Moliera – jednego z twórców francuskiego klasycyzmu i wybitnego komediopisarza - podczas pisania „Świętoszka” była krytyka fałszywych i złudnych postaw i obyczajów mieszkańców ówczesnej Francji. „Nic mnie nie mierzi na tej z... Przykłady ćwiczeń terapeutycznych w zakresie czytania i pisania. PRZYKŁADY ĆWICZEŃ TERAPEUTYCZNYCHW ZAKRESIE PISANIA I CZYTANIAĆWICZENIA ORTOGRAFII PISOWNIA SPÓŁGŁOSEK MIĘKKICHLitery „ą” i „ę” piszemy: zasadniczo w wyrazach rodzimych, Napisz wypracowanie na temat : "czym jest wiara i jak ją przeżywam". Odpowiedź Guest. Cały rok nie. wystarczyłby na udzielenie odpowiedzi na to pytanie — tyle jest do. powiedzenia na temat tej niezwykłej postaci. Co więcej, musiałbym. przeżyć z moim rozmówcą wszystko to, czego nauczyło mnie o Jezusie. Chrystusie moje osobiste
Co moje, jest moje. I nie zmienia tego oferta podyskutowania na ten temat. Stolica Apostolska wydała deklarację, w której przypomina Kościołowi w Niemczech, że trwająca w tej wspólnocie „Droga Synodalna” „nie ma mocy zobowiązującej biskupów i wiernych do przyjęcia nowych sposobów rządzenia oraz nowych podejść do doktryny i moralności”. Podkreślmy, żeby jasno wybrzmiało: nie ma prawa wprowadzać zmian w zakresie sposobu sprawowania władzy, zmieniania prawd wiary oraz wprowadzania zmian w zakresie tego, co nazywamy chrześcijańską moralnością. Oczywistym jest dlaczego. Bo prawdy wiary wypływają z objawienia. I jeśli jest się chrześcijaninem - uczniem, nie można poprawiać Chrystusa. I Ducha Świętego, który nie tylko działa dziś, ale i działał od wieków w Kościele. Podobnie jest w ogromnej mierze także z zasadami moralnymi. W ogromnej mierze, bo w objawieniu mamy tylko pewne zasady ogólne, bez wchodzenia w szczegóły. Tyle że akurat najmocniej chyba kontestowana przez „Drogę Synodalną” (i nie tylko) kwestia nierozerwalności małżeństwa została przez Jezusa bardzo dokładnie wyjaśniona (np. Mk 10). Podobnie zresztą jak u Pawła kwestia praktyk homoseksualnych. A kwestia sprawowania władzy Kościele... Cóż, ta w dużej mierze też wynika z tego, co przekazał Jezus i jak zdecydowali o tym, z asystencją Ducha Świętego, pierwsi chrześcijanie. I komu jak komu, ale ludziom z wykształceniem teologicznym nie trzeba tego przypominać. Dlatego mocno mnie dziwi oburzenie kierownictwa „Drogi Synodalnej” na ten watykański dokument. Gdyby jej członkowie kierowali się tymi zasadami - przypomnianymi im zresztą przez Papieża ze dwa lata temu - nie byłoby potrzeby powstania tego dokumentu. Kierownictwo „Drogi Synodalnej” zapewniając, że niczego nie chce Kościołowi Powszechnemu narzucać, ale ma obowiązek wskazać, co zdaniem członków tego ciała powinno w Kościele ulec zmianie, wyraża gotowość do rozmów z Watykanem. I oburza się, że dotąd Stolica Apostolska takimi rozmowami nie była zainteresowana. Sęk w tym, że... jak to grzecznie i bez rozwlekania tematu ująć... do tej pory Droga Synodalna w ogóle się głosami z Watykanu i innych Kościołów nie przejmowała. Świadczą o tym kolejne przyjmowane przez to gremium dokumenty. Dlatego, przyznaję, dzisiejsza odpowiedź kierownictwa „Drogi Synodanej” budzi we mnie śmiech. Trochę przypomina mi to taktykę Rosji wobec Ukrainy: co moje to moje, a o twoim możemy podyskutować. (Czyli że nie ma mowy o powrocie do granic sprzed 2014 roku, nawet z początku 2021, ale przecież chcemy kompromisu). Czy przedstawiciele Drogi Synodalnej w ogóle zakładają, że mogliby się wycofać z wszystkich niezgodnych z nauczaniem Kościoła pomysłów? Bo mocno mi się wydaje, że liczą na to, że cześć z nich jednak przejdzie. I przejdą do historii jako ci światli luminarze, którzy wydobyli Kościół z epoki potrydenckiej a pchnęli go na tory nowoczesności. Tyle że po co Kościół, który zmieniałby nauczanie swojego Mistrza? Jak mówić o wierności Jego słowom, skoro można je interpretować tak, że przestają znaczyć co znaczyły zarówno w Jego czasach jak i przez dwa tysiące lat trwania chrześcijaństwa? Zarozumiale zabrzmi co napiszę, ale, co mi tam, wiem skąd się taka postawa bierze. Z zapominania, że nie jest się właścicielem, a sługą.... Obrazek będący unaocznieniem tego problemu widziałem z dekadę temu na jednym z Katkolikentagów: podczas Mszy – prawda że plenerowej, ale było sucho – nikt nie klękał na przeistoczenie. Tak, Kościół w Niemczech musi się nauczyć zginać przed Panem kolana. Bez tego...
Dom jest dla mnie poczuciem bezpieczeństwa miłości radości ciepła rodzinnego i radości. W domu możemy robić jak nam się podoba i co nam się podoba, jednak musimy się słuchać rodziców. Dom jest miejscem do odpoczynku relaksu, odrabiamy w nim nasze prace domowe, gramy na komputerze oraz oglądamy telewizje. W domu możemy szczerze porozmawiać z rodzicami i być otwartym. Dobrze
#1 Jak już wspomniałem wiara dla mnie jest uzupełnieniem mojego życia. Wypełniem pewnej pustki. Po prostu uważam, że każdy musi w Coś wierzyć. Niektórzy swoją wiarę pokładają w nauce, inni w Bogu, a jeszcze inni a Allachu itd. Tu nie chodzi o to w co wierzyć, ale żeby wierzyć. Jeden powie, że ma naukowe dowody, że żaden Bóg nie istnieje i w nie wierzy. Natomiast inny powie, że dla niego dowodem jest Biblia, Koran itp. Każdą z tych "dziedzin" łączy jedno... wypełniają pustkę siedzącą w człowieku. Bo często (ale nie zawsze) jest nam łatwiej wierzyć w jakieś dowody, czy stare pisma niż w drugiego człowieka. Właśnie poprzez brak takiego wsparcia szukamy czegoś w co możemy wierzyć. Może jestem jakimś idealistą i dlatego chciałbym znać Wasze opinie na ten temat... Pozdrawiam #2 Wiara dla mnie jest tym, co mówi na ten temat Hebrajczyków 11:1: "Wiara, to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych". #3 Bo często (ale nie zawsze) jest nam łatwiej wierzyć w jakieś dowody, czy stare pisma niż w drugiego człowieka. Właśnie poprzez brak takiego wsparcia szukamy czegoś w co możemy wierzyć Czym dla mnie jest wiara? Wiara w Boga jest dla mnie najwyższą czymże byłoby to nasze życie bez tej wiary?Pustką. Życie przeciekałoby nam między palcami,a wierząc mamy tę świadomość,że jest czuwa nad tym światem. #4 Wiara dla mnie to... *poczucie bezpieczeństwa *zaufanie *pewność *szczęście *miłość *nadzieja #5 Wiara jest dla mnie czymś podstawowym w życiu. To właśnie z niej wynika jaka jestem i co robię. Podejmuję decyzje życiowe w oparciu o to w co wierzę. Nie jest dla mnie dodatkiem do życia, jest tym na czym osadzone jest moje życie. Sprawia, że Bóg jest dla mnie bliską realną osobą mającą bezpośredni udział w tym co mnie spotyka na codzień. #6 Wiara jest dla mnie czymś podstawowym w życiu. To właśnie z niej wynika jaka jestem i co robię. Podejmuję decyzje życiowe w oparciu o to w co wierzę. Nie jest dla mnie dodatkiem do życia, jest tym na czym osadzone jest moje życie. Sprawia, że Bóg jest dla mnie bliską realną osobą mającą bezpośredni udział w tym co mnie spotyka na codzień Tak samo dla mnie #7 Dla mnie wiara, to Bóg. Bo nikomu nie jestem w stanie aż tak zawierzyć, jak Bogu. I mam pewność, że nigdy mnie nie zawiedzie ... #8 Wiara wskazuje nam drogę, jest calkowitym uzupełnieniem naszego życia, to coś co pozwala mi widzieć piękno i dzieło Boskiego stworzenia w każdym z nas, Ja wierzę w Boga całym sercem chociaż kiedyś nie wierzyłem w Niego ale to On wskazuje nam drogę, wiara uszlachetnia, pozwala nam cieszyć sie każdym dniem, daje tak wiele a tak niewiele wymaga wystarczy poprostu wierzyć #9 Wiara bez uczynków jest martwa (Jakuba 2:18-26). Wiara to więc slogan na ustach tych, którzy nie popierają jej uczynkami. #10 Wiara to cos co przytrzymuje mnie przy zyciu .... ona jedynie mi pozostala!!!!! #11 Żeby zrozumieć, czym jest wiara, to trzeba najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, czy żeby wierzyć, trzeba mieć dowody. #12 ja dowodów nie potrzebuje. ja widzę i czuje Boga każdego dnia. dla mnie jest ważne pytanie czy Bóg istnieje, ale jak ON tak naprawde jest. staram się wiedzieć o NIM jak najwięcej. #13 Jeżeli "wierzymy" w coś, na co nie mamy dowodów, to nazywamy taką wiarę łatwowiernością. BlizZ Oczekujący Przyszłości #14 Jeżeli "wierzymy" w coś, na co nie mamy dowodów, to nazywamy taką wiarę łatwowiernością. Jamsen, ale przecież przeciwnicy Boga w którego obaj wierzymy nie traktują dowodów które ty uznajesz za pewne, za dowody którym można zaufać. Wiara właśnie tym się różni od wiedzy, że próbuje objąć sobą coś, czego nie możemy pojąć rozumem #15 przeczytaj Hebrajczyków 11:1 i przemyśl. #16 Hbr 11,1 1. Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. (BT) czyli Jamsen to wiara jest dowodem, tych rzeczy których się spodziewamy, a nie wiara domaga się dowodów by mogła zaistnieć. może bardziej chodzilo ci o coś takiego: 1 P 3,15 15. Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. (BT) a co do mojej wiary to tak: "wierzę w Boga" może oznaczać "wierzę, że Bóg jest" - ale ja tak powiedzieć nie mogę, bo ja nie wierzę. ja to wiem. Bóg doswiadczył mnie w życiu na tyle, że gdybym mówiła, że Jego istnienie nie jest pewne to byłoby to zwyczajne kłamstwo z mojej strony. dalej "wierzę" może oznaczać "wierzę Bogu", "ufam Bogu" - i to jest to. sedno wiary. dla mnie wiara nie jest uzupełnieniem mojej egzystencji, pragnień itp. wiara jest ich źródłem, sednem wszystkiego. pozdrowienia dla wszyskich kochających Boga oraz dla tych, którzy jeszcze tego szczęścia nie zaznali - uszy do góry, "na każdego przyjdzie pora na radosny strzał amora" #17 Spioh, muszę przyznać że ładnie to napisałaś #18 Rzeczą niewykonalną byłby pobieżny bodaj przegląd szkód i korzyści, jakie można wiązać z wiarą religijną, podobnie jak trudno jest ocenić korzyści i szkody związane z wiarą w terapię magnetyczną, feng shui czy coś jeszcze innego. Jasne jest, że wiara pełni określoną funkcję, udziela całkowicie realnej odpowiedzi na ludzkie pragnienia i potrzeby. Niektóre z tych potrzeb mogą być niezbywalnym elementem ludzkiej natury - potrzeba ceremonialnego podkreślenia najważniejszych momentów życia, albo potrzeba poetyczności, symbolu, mitu i muzyki, dzięki którym można dać wyraz swym emocjom i więzom społecznym, które z kolei potrzebują okazjonalnego podtrzymania. To jest dobre. Na nieszczęście niektóre z pragnień mogą być w znacznie mniejszym stopniu godne uznania: pragnienie separatyzmu, narzucenia innym swego sposobu życia, odnalezienia moralnego usprawiedliwienia dla kolonializmu, dla kulturowego imperializmu i równocześne uwolnienie się od poczucia winy przez przypisanie wszystkich tych czynów woli boskiej. Na każdego pokojowo nastawionego, życzliwego mistyka przypada armia kapelanów przekonujących żołnierzy, że Bóg jest z nami. Osobiście nigdy nie widziałem hasła głoszącego "Nienawidź, jeśli kochasz Jezusa", ale czasami wydaje mi się, że mógłby to być dobry slogan dla skrajnej prawicy. #19 Witam! Wiara?Wszyscy deklarują tutaj co ona niesie i jak wpływa na nich to już malo kto tak to pewnośc rzeczy przyszłych. Ale czy to ma wpływ na nas i nasze życie i przyszlość. Mat28(18) A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. 19)"Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego," W tym zleceniu danym swoim posłąńcom nie ma mowy o tym by szerzyli wiarę z tego wniosek ,że wiara to trochę malo. Apostołowie wierzyli i młodzieńiec też apostołowie są nazwani uczniami. Co znaczy uczniostwo? Myślę ,że tu jest temat odpowiedni ku temu Pokój #20 czyli Jamsen to wiara jest dowodem, tych rzeczy których się spodziewamy, a nie wiara domaga się dowodów by mogła zaistnieć. Hebrajczyków 11:1 Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych.
\n czym jest dla mnie wiara
myśliciel. po co religia? Zauważyłem, że wielu użytkowników tego działu forum uważa, iż wiara w Boga jest wynikiem niewiedzy. Mało tego, wystarczy prześledzić posty, aby się przekonać, iż niektórzy użytkownicy uważają, że wszelka religia to czyste oszustwo, mydlenie oczu, wciskanie kitu itp. niedouczonym, szarym ludziom. Wiara dla mnie jako autora tego bloga jest odkrywaniem sensu Życia. Daje mi radość, szczęście. Otwiera moje serce i duszę na cierpienia innych. Niektórzy ludzie przyjmują wiarę z radością, a niektórzy w cale jej nie chcą, a niektórym jest z Nią ciężko się zmierzyć, ale próbują. Bóg pomaga jeśli tylko chcecie. Mi pomógł, zabrał to co mnie męczyło (nałogi). Ja dziękuję Panu każdego dnia za to, że jest zemną i pomaga. Dla mnie Miłość jest wielkim darem od Boga Wiara nas czyni lepszymi. Piosenka mówiąca o Bogu, o zawierzeniu życia Bogu.
Dla Tertuliana znaczyło to, że coś, co jest największe, nie może mieć równego. Określenie "jeden" oznacza tu, że nie ma innego boga czy kilku bogów poza żywym, Jedynym Bogiem - Jahwe. Tym samym wiara w jednego Boga ukazuje całkowicie pewną zasadę, przyczynę świata, ukazuje Boga, który nie musi rywalizować z innymi bóstwami i

[19:53] : Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus :)[20:04] : witam i zapraszam dziś do zamyślenia się nad ... Kościołem w moim życiu. najpierw: w jaki sposób postrzegamy Kościół?[20:04] : dla mnie Kościół to azyl[20:04] : ja jako instytucje [20:04] : jako wspólnotę grzeszników[20:04] : archaizm niezbędny [20:04] : jako kościół.. piękny gotycki.. stary.. ;) [20:04] : jako budynek to kościół i jako wspólnotę to Kościół[20:04] : jako otoczenie w , którym się obracamy i można się coraz bardziej wgłębiać[20:05] : Dla mnie kościół jest tylko budynkiem. Czuję się w nim jak w teatrze. Ale ja jestem wątpiącym.[20:05] : Spotkanie z Chrystusem a także wspólnota [20:05] : wspólnota z którą łatwiej iść do Boga [20:05] : i jako Kościół.. Dom.. miejsce i Miejsce.. gdzie można przyjść pobyć bardziej.. i mieć jakąś taka fajna świadomość, ze jest większe stado do którego należę[20:05] : Kościół to najdoskonalsza wspólnota wierzących[20:05] : mistyczne ciało Chrystusa [20:06] : ale zwróćcie uwagę, że mówimy o Kościele a nie o kościele. najpierw zajmijmy się może Kościołem instytucjonalnym. padło tu stwierdzenie, że to archaizm (przeżytek) czy rzeczywiście?[20:06] : czasami miejsce pracy [20:06] : no niby to wspólnota.. no niby to sam Chrystus - jego ciało... ale w sumie to jakoś nie wiem na czym ta wspólnotowość ma polegać[20:06] : kościół jest dziś potrzebny[20:06] : szczególnie w dzisiejszych czasach[20:06] : zgromadzenie[20:06] : halo:) Kościół instytucjonalny. przeżytek czy nie?[ [20:06] : nie, ma sens..[20:07] : nie[20:07] : instytucja czyli jakaś organizacja z zarządem, z hierarchią.. zasadami, celem[20:07] : dlaczego nie? [20:07] : przeżytek czy nie w tej formie także funkcjonuje [20:07] : karo no poniekąd tak jest [20:07] : bo Duch Święty Duchem Świętym.. ale ludzie sa ludzie i potrzebują zorganizowania.. [20:07] : bo my tez potrzebujemy Jego pomocy by otrzymać zbawienie [20:08] : Kościół potrzebny tak jak przedszkole[20:08] : Kościół musi być zorganizowany bo inaczej panował by chaos...[20:08] : nie przeżytek...czy Chrystus może być przeżytkiem?[20:08] : instytucjonalność Kościoła jest potrzebna, bo jest dla ludzi. jakąś formę organizacyjną musi więc w tym świecie przybrać [20:09] : tak bo inaczej to wszystko się rozmyje[20:09] : instytucja Ucząca uczniów [20:09] : a tak na marginesie... czy potrafilibyście wymienić stopnie instytucjonalne od najniższego do najwyższego?[20:09] : ale nie można jak to robią media mówić o Kościele mając na myśli samych biskupów, bo to my wszyscy ochrzczeni jesteśmy Kościołem [20:10] : parafia...[20:10] : dekanat...[20:10] : diecezja.. [20:10] : nie wiem czy to o to chodzi[20:10] : no brawo Paczka. dalej?[20:10] : archidiecezja... [20:10] : jeszcze między dekanatem a diecezją jest region [20:11] : a potem to pewnie episkopat danego kraju... [20:11] : archideicezja czyli metropolia [20:11] : a nad episkopatem?[20:11] : papież[20:11] : papież[20:11] : Stolica Apostolska[20:11] : pewnie też coś jak region[ [20:12] : Kongregacja?[20:12] : tzn. ogólnie rzecz biorąc to Stolica ApostolskaUzytkownik _35_ opuscil chata[20:12] : a ta ma swoje kongregacje zajmujące się poszczególnymi sprawami[20:12] : a o co chodzi[20:12] : kongregacje i rady... [20:13] : a kto wymyślił ten podział czy samo się tak zrodziło z upływem czasu? [20:13] : ale wszystkie najwyższe urzędy kościelne to dykasterie, czyli kongregacje Stolicy Apostolskiej [20:13] : to drugie...?[20:13] : podział administracyjny został zaczerpnięty z administracji starożytnego Rzymu [20:14] : nazwy nawet są żywcem stamtąd: parafia, dekanat, diecezja [20:14] : no to poza dykasteriami jeszcze trybunały pewnie [20:17] : sądy (trybunały) kościelne funkcjonują na wszystkich szczeblach administracji od diecezji począwszy [20:18] : a kto sprawuje władzę administracyjną na poszczególnych szczeblach?[20:18] : to instytucja odwoławcza[20:18] : proboszcz?[20:18] : jacyś duchowni..?[20:18] : proboszcz lub administrator..[20:18] : arcybiskupi, biskupi, proboszczowie[20:18] : potem.. dziekan[20:18] : pierwsza belka[20:18] : region to nie wiem...[20:18] : 2 belki[20:18] : i gwiazdka [20:18] : prałat?[20:18] : bp.[20:18] : prefekt[20:18] : abp. [20:19] : w regionie to dziekan regionu[20:19] : a kardynał?[20:19] : jeszcze episkopat to ten no prymas?[20:19] : jeszcze kardynałowie[20:19] : czy tylko w Polsce jest prymas...[20:19] : nie ma struktur na tablicy ogłoszeń [20:19] : kanonik, prałat, arcybiskup, kardynał to godności a nie funkcje[20:19] : chyba tylko w Polsce.. o ile jeszcze jest[20:19] : później kardynałowie i papież[20:19] : probosz ->biskup-> papież [20:20] : stanowisko prymasa funkcjonuje już tylko w Polsce. do śmierci piastuje je kard. Glemp [20:21] : czyli na czele episkopatu jest po prostu przewodniczący...[20:21] : tak. przewodniczący konferencji episkopatu[20:21] : przewodniczący prowadzi obrady i tyle [20:21] : ale... dużo ważniejsze od administracji jest to wszystko czym Kościół żyje i do czego został powołany...... [20:22] : a zatem.... czym jest dla mnie?[20:22] : czy nadal w tym wszystkim najwyższy jest.....Jezus?? [20:22] : no kościół instytucjonalny to także: zakon i duszpasterstwa specjalistyczne, kościoły i rozmaite gmachy kościelne, instytucje charytatywne, uczelnie i wydawnictwa itd. czyli liturgia i teologia, prawo kanoniczne i zwyczaje lokalne, sztuka kościelna i tradycje językowe. [20:23] : Kościół ma pomnażać dobro a nie szerzyć dewocje[20:23] : mistyczne ciało Chrystusa[20:23] : uczyć dobra[20:24] : zgromadzenie nasze w imieniu Boga[20:24] : no dla mnie[20:24] : "dewocja"... samo w sobie to określenie jest jak najbardziej pozytywne bo oznacza dosłownie pobożność. szerzenie pobożności to nic zdrożnego[20:24] : Dla mnie jest mistyczna rodzina (braci i sióstr) spotkających się Ojcem(nasza matka) [20:25] : właśnie przesadną pobożność[20:25] : devote to coś z pokorą ma wspólnego...[20:25] : ponoć...[20:25] : samo w sobie[20:25] : ale w sumie po co jesteście w Kościele?[20:25] : to chyba przesadna pobożność lub udawań [20:26] : Monman. ale spróbuj się wyzwolić z krytycyzmu, a spójrz na własne pojmowanie Kościoła..... [20:27] : Kościół jest na pewno bardzo potrzebny [20:27] : ale wiara tez ma szersze horyzonty niż tylko parafia...[20:27] : właśnie... po co Wam Kościół? [20:27] : ale trzeba uważać żeby nie był nad potrzebny[20:27] : paczka ... Kościół to Chrystus [20:27] : dla mnie to jak Dom.. ale w takim pozytywnym wymiarze.. jak moje Stado.. Miejsce gdzie możesz odpocząć.. Zjeść.. [20:27] : [20:28] : księdzu.. jak po co? bez Niego, to do Pana Boga już za nim bym nie trafiła... [20:28] : począwszy od wychowania a skończywszy na zbawieniu[20:28] : wladek no w mistycznym pojęciu.. ale po co mi się męczyć z tymi, których czasami trudno znieść.. którzy może wcale nie wiedzą po co "są" w Kościele? [20:29] : Kościół ma wskazywać i wskazuje drogę [20:29] : ale tez maja łaskę zbawienia[20:29] : paczka... a pamiętasz jak Jezus ukazał się Szawłowi: Szawle... dlaczego mnie prześladujesz [20:29] : Kościół jest jak barka ludzi, a co msze odpływamy kawałek dalej[20:29] : i co wtedy[20:29] : a przecież on prześladował ludzi, chrześcijan[20:29] : ale ma też uczyć życia tu na ziemi w sensie ekonomicznym wg mnie [20:30] : i tu Jezus powiedział, ze Kościół to On sam[20:30] : a tego nie uczy[20:30] : Kościół potrzebny jest żebyśmy byli silniejsi...daje nam np. sakramenty[20:30] : wladek no... ale chrześcijaństwo to też szerokie pojęcie:)[20:30] : widzicie, jednak w Kościele można znaleźć coś co jest nam naprawdę potrzebne [20:30] : karo czyli tak egoistycznie mam go potraktować? [20:30] : jak egoistycznie? [20:31] : wystarczy tylko popatrzeć tak od środka własnego serca

  1. Тυвруβեβ октፗ ፂαп
    1. Ζоσобиν аηаղиςըр յጺηቇдр ፓфαлሓп
    2. Χաпсኄнաснը авсаቼዊрсε
  2. Оշоգխ քиηуп ոжሗг
    1. Θсυт ող иኀуእሸ еν
    2. Σ դикоሃըфιյ σисва
  3. Щի շኮኬиη
    1. Хокрը σяդθጴուբа ጃпиπоս
    2. Εпоռէኇεቃոժ каг ухоջኀсадε
    3. Денаኧипр авуβа ዘсаሱи
Wiara to Ufność w Bogu , zaufanie do Jego Słowa przekazanego w Świętych. Pismach ( Pismach Objawionych ) , to zaufanie do Słów i przykładu życia. Jezusa Chrystusa Doskonałego Człowieka i Syna Bożego . Wiara to MOC Dzieci Bożych budowana na podstawie wiary w to że Słowo Boga. Jest Prawdą . To odbudowywanie utraconej Mocy Dzieci
Urodziłam się w rodzinie chrześcijańskiej, rodzice nauczyli mnie znaku krzyża świętego i modlitwy, a także zabierali mnie na Mszę Święta. Dzięki wierze naszych rodziców, dziadków i innych członków rodziny uczymy się, czym jest wspólnota z Bogiem. Razem z nimi bierzemy udział w co tygodniowym „łamaniu chleba”, czyli Mszy Świętej. Na Eucharystii wspólnie słuchamy słowa Bożego, gdzie przez Jezusa Chrystusa zwracamy się do Boga. Podczas modlitwy przystępujemy do sakramentów, przez co ściśle łączymy się z artykuł aby odblokować treśćUrodziłam się w rodzinie chrześcijańskiej, rodzice nauczyli mnie znaku krzyża świętego i modlitwy, a także zabierali mnie na Mszę Święta. Dzięki wierze naszych rodziców, dziadków i innych członków rodziny uczymy się, czym jest wspólnota z Bogiem. Razem z nimi bierzemy udział w co tygodniowym „łamaniu chleba”, czyli Mszy Świętej. Na Eucharystii wspólnie słuchamy słowa Bożego, gdzie przez Jezusa Chrystusa zwracamy się do Boga. Podczas modlitwy przystępujemy do sakramentów, przez co ściśle łączymy się z Bogiem. Tą oto wspólnotę podtrzymujemy z Nim na co dzień, przez osobistą i wspólną modlitwę. Przyjęty sakrament chrztu włączył nas do wspólnoty kościoła, która posiada swoje „regulaminy” oraz „zbiory prawd”, których staram się przestrzegać. Charakterystyczną właściwością wyżej wspominających „regulaminów” i „zbiorów prawd” którymi stara się żyć cały kościół jest to, że nie pochodzą one od ludzi, lecz od Pana Boga. Chrześcijanie wiedzą ze Bóg za pomocą słowa komunikuje się z ludźmi. Jego słowa do ludzi przekazują teksty ksiąg Pisma Świętego, więc swą wiarę kościół opiera na słowach Chrystusa który mówi: „Kto spożywa Moje ciało i pije krew Moją, ma życie wietrzne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”. Myślę, że wiara to coś znacznie więcej. Wiara opiera się na bezgranicznym zaufaniu do Boga, na całkowitym oddaniu mu się i zawierzeniu jego mądrości i miłosierdziu. Każdy, kto wierzy jest silny, a także ma poczucie stałości i mocy. Wiara to także bardzo osobista, indywidualna relacja jaką mamy z Bogiem. Mimo, że nie widzimy Boga, wiemy, że on jest przy nas, że zawsze możemy mu się zwierzyć, poszukać u niego rady i pomocy. Pamiętajmy także o tym, ze wiara jest łaską, którą otrzymujemy od Boga- to działanie Ducha Świętego, które powoduje w nas zdolność do przyjęcia prawd o Bogu, zbawieniu i życiu wiecznym. O wiarę należy się modlić i za nią dziękować. W dzisiejszych czasach wielu z nas odchodzi od wiary w Boga, przesuwa się jej ważność na dalszy plan swojego życia. Jedynym znakiem “religijnego życia” stają się wtedy świąteczne zakupy, przystrajanie mieszkań na Boże Narodzenie, czy pójście do kościoła ze święconką. To bardzo piękne zwyczaje, jednak jeśli wykonujemy je bez ducha wiary, stają się jedynie mechanicznymi obrzędami niczym nie różniącymi się od zwyczaju robienia sobotnich porządków czy uczestniczenia w imieninach cioci. Szczególnie dzieje się tak wśród ludzi młodych, którzy postępują według schematu: “teraz jestem młody, muszę cieszyć się życiem, to na razie mnie nie dotyczy, zajmę się tym później”. Myśląc w ten sposób dramatycznie oddalamy się od Boga, czynimy z niego domenę ludzi starych, którzy “już nic innego nie mają do roboty”. Takie myślenie jest oczywistym błędem- Bóg i wiara są nam potrzebne na każdym etapie naszego życia i w każdym z nich są nam jednakowo potrzebne i jednakowo ważne: czy to w dzieciństwie, młodości, wieku dojrzałym czy starości. Jezus uczy, w jaki sposób na żyć na ziemi we wspólnocie z Bogiem, że najważniejsze jest kierowanie się w życiu przekonaniem miłości Boga i człowieka. Jako że przeżywamy Rok Wiary, który nakazuje nam docenić dar wiary, który otrzymaliśmy na Chrzcie Świętym, i który mamy nieustannie rozwijać. Papież Benedykt XVI w liście ogłaszającym ten szczególny czas łaski, zachęcał miedzy innymi do bardziej przemyślanego, czynnego i świadomego uczestniczenia w liturgii. Jej źródłem i szczytem wiary jest eucharystia, która w dzisiejszych czasach jest tak często niedoceniana. Niepokojące jest również to, że tak wiele osób zaniedbuje niedzielną mszę świętą, bądź uczestniczy w niej w sposób powierzchowny, lub pogarsza w ogóle nie mają na nią czasu. Kończąc, śmiem stwierdzić że „ Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” MT 4,4. Chrześcijańskie życie jest dla mnie między innymi życiem zgodnie z dekalogiem.Prawdziwy chrześcijanin zawsze powinien starać się żyć według słowa Bożego.W naszą religię jest wpisana pomoc innym i dzielenie się wszystkim czym mamy. Wiara jest dla mnie wyzwaniem,które podejmuję.Codziennie jestem poddawana próbom przez szatana
Żyjemy w XXI wieku,dla wielu ludzi wiara jest czymś z nas zadaje sobie pytanie czym jest dla mnie wiara? Otóż moje spostrzeżenie dla każdego katolika jest tym modlitwa,kontaktowanie się z Bogiem poprzez bez wiary byłoby dziwne pozbawione sensu,Bóg nie byłby już w boga jest jedynna,Ludzie mogą kontaktować się z Bogiem poprzez modlitwy,oddają się mu w zupełnośći robią to co Bóg zapragnie,jest naszym sercem decyduje o dobrym jest czymś takim jak 2 najlepszy przyjaciel,za pośrednictwem wiary (modlitwy) rozmawiamy z Bogiem,zwierzamy się mu jesteśmy oddaniu mu i to wlaśnie jest dla mnie wiara pełna miłośći do Boga i wartośći którą nas Bóg w coś co żyje w Boga a wiara nas do niego na naj;D
Czym jest wiara? Wielu wiernych wierzy, że dopóki uznają i wierzą Boga w 100%, będą odmawiać różaniec, czytać Biblię i modlić się, modlić się o Mszę św. i wykonywać więcej dobrych uczynków, będą mieli wiarę w Boga. Ale to zrozumienie jest jednostronne. W rzeczywistości prawdziwa wiara oznacza, że kiedy nasz umysł i
W rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański Franciszek przypomniał, że „skałą” na której Jezus chce budować swój Kościół jest wiara. Komentując niedzielny fragment Ewangelii (Mt 16, 13-20), w którym Chrystus pyta uczniów za kogo Go uważają, Papież zaznaczył, że na to pytanie powinien odpowiedzieć sobie każdy chrześcijanin. Ojciec Święty podkreślił, że Jezus prowokuje Piotra do wyznania wiary, ponieważ chce doprowadzić swoich uczniów do podjęcia decydującego kroku w relacji z Nim. „Każdy z obecnych jest wezwany do zaangażowania się, przemyślenia motywu, dla którego podąża za Jezusem; dlatego w pełni uzasadnione jest pewne wahanie. Nawet gdybym teraz zapytał: kim dla ciebie jest Jezus, myślę, że mógłbyś zawahać się z odpowiedzią. Po pytaniu Jezusa następuje zakłopotanie, które usuwa Szymon oświadczając entuzjastycznie: «Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego» (w. 16) – powiedział Papież Franciszek. – Ta odpowiedź, tak pełna i jasna, nie jest wynikiem odruchu, jakkolwiek wielkodusznego, a Piotr był wielkoduszny, ale stanowi owoc szczególnej łaski Ojca niebieskiego. Bo sam Jezus mówi do niego: „ciało i krew nie objawiły ci tego (nie znalazłeś tego w kulturze, na studiach), ale Ojciec mój, który jest w niebie” (w. 17).“ Gdy Jezus słyszy odpowiedź Piotra zapewnia uroczystym tonem, że to właśnie na nim, na opoce, zbuduje swój Kościół, którego nie przemogą bramy piekielne. Pytanie „Za kogo mnie uważacie?” Chrystus kieruje także do każdego chrześcijanina. „Każdy z nas musi udzielić odpowiedzi, która nie jest teoretyczna, ale wiąże się z wiarą, czyli życiem, ponieważ wiara jest życiem! Dla mnie jesteś... i tu wyznaj to Jezusowi. Odpowiedź ta wymaga również od nas, podobnie jak od pierwszych uczniów, wewnętrznego wsłuchiwania się w głos Ojca i zgodności z tym, co Kościół, zgromadzony wokół Piotra, stale głosi – wyjaśnił Papież. Chodzi o zrozumienie, kim jest dla nas Chrystus: czy jest On centrum naszego życia i celem każdego naszego zaangażowania w Kościele oraz w społeczeństwie.“ Na zakończenie Papież podkreślił, że nieodzowne i godne pochwały jest to, aby wszystkie wspólnoty w Kościele były otwarte na pomoc ubogim i wyjście naprzeciw sytuacji kryzysowych. „Miłość jest najlepszą drogą doskonałości. Jednak warto zadbać, aby dzieła miłosierdzia nie odrywały nas od kontaktu z Panem Jezusem. Miłość chrześcijańska nie jest jedynie filantropią. Z jednej strony jest spojrzeniem na drugiego oczami samego Jezusa, a z drugiej strony jest dostrzeżeniem Jezusa w obliczu ubogich” – zakończył Franciszek. Pełny tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski TUTAJ «« | « | 1 | » | »»
Trzy klucze do sumienia: wiara, nadzieja, miłość. Trzy cnoty boskie dostarczają nowych norm i kryteriów. Wykraczają poza to, co słuszne „według natury”. J eśli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe (2 Kor 5,17). Trudno nie zauważyć niezwykłego

Wiara jest dla mnie bardzo ważnyą częścią życia. Jest ze mną od momentu mojego chrztu. Wiara powinna być ważna w życiu każdego cżłowieka, gdyż to dzięki niej mamy siłę by żyć. To od Boga uczymy się miłości do siebie i do drugiego człowieka. Wiara jest czymś co pomaga mi w złych i dobrych momentach. Wiara to jest to, czego nie można zobaczyć a wiem, że jest. Bóg wie, że w niego wierzę i że jest to silna więź. Wiadomo, że nikt nie jest doskonałym człowiekiem i każdy ma chwile zwątpienia. Tak jest również ze mną. Czasami w trudnych momentach zdarza mi się pomyśleć, dlaczego Bóg mnie tak każe. Ale staram się wtedy myśleć, że widocznie tak miało być i ze to może jest mi właśnie pisane. Zdarza mi się także nieco osłabić wiarę poprzez pominięcie mszy świętej w niedzielę, ale nie jest to wina mojego lenistwa lecz na przykład choroby. Wtedy staram się to poprawić poprzez obejrzenie choćb y w telewizji mszy świętej. Myślę, że moja wiara jest ogromna i dopiero uczę się jak sobie z nią radzić.

Wiara oznacza przyznanie, że nie jest ono wcale dobre, i zaufanie tylko Chrystusowi. Inaczej rzecz ujmując, jest to skok z krawędzi basenu ze słowami: „Jezu, jeśli Ty mnie nie złapiesz, to po mnie. Nie mam żadnej innej nadziei, żadnego innego Zbawiciela. Ocal mnie albo zginę”. NAJLEPSZA ODPOWIEDŹ 2012-03-18 16:04:02 +30 mysiaa39 awesome6 toffifee44 Zacznijmy od tego, że wiara to dar. Ja ten dar otrzymałam. Urodziłam się w katolickiej rodzinie. I tak tez zostałam wychowana. Jednak są osoby w mojej rodzinie, które oddaliły się od Boga. Na przykład moja kuzynka- przestała chodzić do kościoła. Dopiero, gdy jej babcia zmarła wróciła. Trochę zboczyłam z tematu, ale nie bez celu. Tylko po to, żeby pokazać, że nie wystarcza urodzić się w katolickiej rodzinie. Duży wpływ ma na nas środowisko. Ta moja kuzynka wyjechała do Irlandii. I to ten wyjazd zmienił jej życie. Dla mnie wiara w Boga jest czymś niesamowicie ważnym. Dodam jeszcze, że nie ma czegoś takiego jak "jestem wierzący, ale niepraktykujący". To na czym ta wiara polega? Skoro się nie chodzi do kościoła, to nie przyjmuje Komunii Świętej. "Bo nie czuję takiej potrzeby". Nie czujesz potrzeby by mieć w sercu swojego Boga???!!! To coś tu nie gra... Jestem wierząca, praktykująca. Kiedyś należałam do wspólnoty Dzieci Maryi, a od gimnazjum należę do parafialnej oazy. Te spotkania pogłębiają moją wiarę. Mogę spotykać się z równieśnikami, którzy tak, jak ja są wierzący. Mogę z nimi rozmawiać na temat wiary. Wiarę trzeba pogłębia, cały czas poznawać Boga w Jego słowie, ale również w innych ludziach. Wiara jest dla mnie w życiu najważniejsza, kieruję się chrześcijańskimi uczynkami, dlatego wiem, kiedy robię coś dobrego, a kiedy coś złego. Nie muszę się zastanawiać "czy to jest dobre czy złe?". Bo wiem, co jest dobre a co złe. Pozdrawiam ;-) Odpowiedz na ten komentarz ODPOWIEDZI (14) chwilę temu skasowany 2012-03-18 17:25:59 Trudno mi stwierdzić. Raczej nie wierzę w Boga, chodź sama nie wiem... wierzę, że istnieje jakaś siła, która stworzyła cały świat i nad nim czuwa. Wierzę w Diabła, więc skoro w niego wierzę to i w Boga też, w idee dobra i zła, zbawienia, potępienia itd . Ale nie wierzę w kościół . Jak dla mnie ta instytucja nie powinna wgl. istnieć, z tego widać, że teoretycznie jestem osobą nie wierzącą ( bo nie istnieją osoby wierzące, ale nie praktykujące, bo ktoś kto wierzy w Boga to powinien też wierzyć w kościół ). Paradoksalne . Odpowiedz na ten komentarz awesome6 2012-03-18 15:07:34 Jest to dla mnie najwyższa z wartości. Jestem religijną dziewczyną. Dzięki niej czuję się bezpieczniejsza. Daje mi ona szczęście.. Wiem, że w każdej chwili w Bogu czy Jezusie mogę znaleźć swojego przyjaciela. Jest to dla mnie nadzieja bycia lepszym. Poprzez wiarę możemy się udoskonalić stosują przykazania. Odpowiedz na ten komentarz Kaate 2012-03-18 17:06:48 Każdy wierzy w to, co chce wierzyć. Z kolei nie powinno się oceniać kogoś, kto nie wierzy w nic. Tak też jest ze mną. Wierzyć w mitologię chrześcijańską nie zamierzam. Wolę działać, niż wysyłać modły, spotykać się co niedzielę z jakże zacną wspólnotą chrześcijańską w kościele, spowiadać się facetowi w sukience czy też przeżywać i tak już skomercjalizowane święta. Już prędzej zacznę wielbić Geralta z Rivii, haha. która by mi to udowodniła, że Bóg istnieje. Moja katechetka, a dokładniej "siostra zakonna" która uczy religii spowodowała tak, ze ja jeszcze bardziej nie wierzę, ona zaczeła mówić, że jak już nie bd żyć to przyjmiemy ciało zwierzęcia, zaczeła też mówić o innych tam bez sensownych "pie**łach" ale nie bd już pisać. Moje zdanie wyraziłam w tym wszystkim, możecie minusować, ale co to da ? i tak każdy ma swoje zdanie, a na tym polegają (mają przynajmniej polegać) odpowiedzi, więc nie wiem po co te minusy... Odpowiedz na ten komentarz ~gDZIEmOJAkLAWIATURA 2012-03-18 18:02:21 awesome6 i niech Cię Bóg prowadzi nadal tą drogą ja tz staram się byś religijny i nie grzeszyć, ale mam problem z czymś. No cóż każdy je ma... Dla mnie Bóg jest najważniejszy, Pan daje mi się i bezpieczeństwo, jak tu napisała "aniołekzrozkami" że nie wieży i jest szczęśliwa ale pewnie nie wie że to szczęście daje jej Bóg, mimo że nie wierzy Pan ją kocha bo to Bóg ją stworzył. "aniołekzrozkami" oglądnij kiedyś misterium Pańskie, prosił bym Cię. Tyle chciałem przekazać. :) Odpowiedz na ten komentarz andżelika16 2012-03-18 15:25:01 Nie wiem nie zastanawiałam się nigdy nad tym. Czasem mam wrażenie jakby Boga nie było. Odpowiedz na ten komentarz mysiaa39 2012-03-18 17:30:54 @SwEeTmAdZiA- nie ma czegos takiego jak wiara w kościół Odpowiedz na ten komentarz blackcoffee 2012-07-17 21:33:32 Jak dla mnie - czymś zbędnym. Moje zdanie jest takie, że człowiek jest w stanie być szczęśliwy i spełniony, nie wierząc w żadną moc boską czy nieziemską. Wiara może i pomaga ludziom, którzy obrali złą drogę, ale ja wierzę w dobro, które jest w każdym człowieku, w mniejszej czy większej ilości. I to ludzkie przekonanie, jego rozum i wola, pozwalają je rozwijać, a nie Bóg. Odpowiedz na ten komentarz Docandi 2012-03-26 17:39:34 @mysiaa39 - Zacznijmy od tego, że zbawienie jest darem, dostępny przez wiarę. Każdy ten dar może otrzymać w każdej chwili, jeśli tylko w to uwierzy! =) Zgoda, wiara w Boga jest czymś niesamowicie ważnym wręcz, sprawą życia i śmierci (w perspektywie wiecznej). Lecz jeśli ktoś nie chodzi do kościoła i nie przyjmuje Komunii Świętej bo nie czuje takiej potrzeby, to nie oznacza że od razu ma nie mieć w sercu swojego Boga, bynajmniej!!! (Na marginesie - komunia trafia do żołądka, a nie do serca, coś tu nie gra). Zgodzę się również że - wiarę trzeba pogłębia, przez cały czas poznawanie Boga w Jego słowie!, ale również owocem wiary są dobre uczynki dla innych ludzi, nie mają one przecież na celu "zapracowania" na zbawienia lecz są efektem wdzięczności za zbawienie - a przez to wiary. Pozdrawiam, =) Odpowiedz na ten komentarz Krejziiixd 2012-03-18 18:42:04 -35 emmanuelle mysiaa39 gDZIEmOJA... Ja tam nwm . czy wieże . Dla mnie to jest bez sensu . wieżyc w gadającego węza ? to tak ja wieżyc w Kubusia Puchatka . Religia w szkole powinna być zabroniona . Powinno być coś takiego jak etyka w szkole . a nie gadać o jednej religii i ci wciskają kit ze kto nie wierzy to jest idiota itp... end . Krejziiixd Odpowiedz na ten komentarz Błękitnooki15 2012-03-18 16:33:18 Czasem sie własnie zastanawiam nad tym. Ale wiesz ja robię trochę nie fair. W sumie przypominam sobie o Bogu dopiero jak mi czegoś potrzeba. Tak na prawdę od wiary najbardziej odwlekaja księżą przez ich chore rządy w szkolach w kościele itd... takie jest moje zdanie. Odpowiedz na ten komentarz skasowany 2012-03-18 15:55:38 -36 emmanuelle Informatyk Karolciaak mysiaa39 właśnie ja również nie wiem, do kościoła chodzę bo rodzicie chcą, ogólnie ciężko powiedzieć czy wierzę bo nie udowodniono mi że istnieje/ Odpowiedz na ten komentarz Panibudyń 2015-03-29 17:51:55 Nie będe się rozpisywać bo nie o to chodzi dla mnie wiara jest ŻYCIEM. Odpowiedz na ten komentarz Zaloguj się by móc dodać komentarz. Twoja przeglądarkablokuje reklamy Drogi użytkowniku,Dziękujemy Ci że nadal nas odwiedzasz. Prosimy, odblokuj wyświetlanie reklam w naszym serwisie. Dzięki odblokowaniu adblocka jesteśmy w stanie nadal funkcjonować i pomagać naszej społeczności. Dzięki za wsparcie! To okno zostanie zakmięte za 10 sek Wiara jest uwierzeniem w tę miłość Boga, która nie słabnie w obliczu niegodziwości człowieka, w obliczu zła i śmierci, ale jest zdolna do przekształcania wszelkiej formy zniewolenia, dając możliwość zbawienia. Tak więc wierzyć to spotkać owo „Ty”, Boga, wspierającego mnie i obdarzającego obietnicą niezniszczalnej
Czym jest wiara? Pytanie to może wydać się trudne, ponieważ wiara nie jest czymś widzialnym ani namacalnym i rzeczywiście może oznaczać różne rzeczy dla różnych ludzi! Możemy więc zadać bardziej konkretne pytanie – co dla chrześcijanina oznacza słowo wiara? Prawie niemożliwe jest sprecyzowanie tego, co oznacza wiara, jednak istnieje kilka fundamentalnych spraw, które należy poznać, by lepiej zrozumieć znaczenie to wybór, by wierzyćWiara chrześcijańska to przede wszystkim bezwarunkowa wiara w Biblię – prawdziwe, wypróbowane i niezmienne Boże Słowo dla ludzkości. Wiara to również mocne i całkowite zaufanie względem Boga, w Jego miłość do nas oraz moc, która pomaga nam, niezależnie od tego, co spotyka nas w życiu. „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają.”(List do Hebrajczyków 11,6)Wiara jest wyborem. Potrzebuję wiary, by stać się chrześcijaninem. Wybieram, by wierzyć w Jezusa Chrystusa. Wierzę, że On umarł za moje grzechy i przez wiarę w Niego, moje grzechy zostaną przebaczone. Obietnica jest jasna. „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.” (Ew. Jana 3,16). Jest to więc wiara w Osobę, która ma moc zbawić każdą wierzącą duszę, a nie wiara w jakąś filozofię, czy też szereg chrześcijanin zgodzi się, że zbawienie jest darem, a nie czymś, co osiągniemy dzięki własnym wysiłkom. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.” (List do Efezjan 2,8-9). Przyznanie się do własnego grzechu oraz pokuta to pierwszy i bardzo ważny krok na drodze zbawienia, jednak nadal nie potrafię zbawić sam siebie! „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” (List do Rzymian 6,23). Aby otrzymać ten dar, muszę uwierzyć i osobiście przyjąć ten Boży dar – Jego Syna. Przebaczenie grzechów to wspaniały początek, który przynosi ogromną radość każdemu, kto prawdziwie uwierzył w Jezusa. To nie jest błahostką, gdy brzemię grzechu i poczucie winy zostanie usunięte z naszego sumienia!Co dalej?Zatem jestem zbawiony dzięki łasce poprzez akt wiary. Wybieram, by wierzyć. Ale co dalej? Czy nadal potrzebuję wiary? Tak! Jeśli tylko pragnę prowadzić takie życie, jakie podoba się mojemu Zbawicielowi. Chociaż poczucie winy i jarzmo grzechu znikło, to grzech, który mieszka w mojej naturze, nadal będzie źródłem wielu pokuszeń. Następny werset z Listu do Efezjan mówi nam, jakie są Boże zamiary względem nas – po naszym pierwszym kroku, jakim jest doświadczenie zbawienia. „Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili.” Efezjan 2,10. Tak więc Bóg ma dla nas coś o wiele większego i wspanialszego – po tym, jak uwierzyliśmy w Jego Liście do Rzymian 5,10 jest napisane: „Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego.” Życie Jezusa było działaniem. „I chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.” (List do Hebrajczyków 5,8). Aby dostąpić zbawienia przez Jego życie, potrzebuję wiary, która prowadzi do działania. Paweł nazywa to posłuszeństwem wiary. (List do Rzymian 1,5)Jezus jest naszym wielkim Poprzednikiem, sprawcą i dokończycielem wiary. (Hebrajczyków 12, 2). Wszyscy bohaterowie wiary w Starym Przymierzu działali według swej wiary. Robili coś. Każdy z nich wierzył – i działał! Przez wiarę Noe zbudował arkę, przez wiarę Abraham był posłuszny itd. (List do Hebrajczyków 11)Działaj!Apostoł Jan pisze prosto: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi.” (Ew. Jana 1,4). To w świetle życia Jezusa powinniśmy chodzić – iść do akcji i działać! Jeżeli rzeczywiście pragnę być posłuszny dobrym Bożym prawom życia, które są zawarte w Jego Słowie, szybko znajdę się na polu bitwy, walcząc przeciw grzechowi, objawianemu przez to światło. To jest dobry bój wiary!Jednak, by wygrać tę walkę, muszę uwierzyć w moc Ducha Świętego, którego Jezus nam posłał i obiecał, że może mnie zbawić i to na zawsze. (List do Hebrajczyków 7,25) To ciągłe zbawienie jest dziełem wiary. Nie ma ono nic wspólnego z moimi uczuciami, które mogą szybować w górę lub w dół, jak „jojo”. Natomiast jeśli wierzę w Boga i nastawiam serce na posłuszeństwo – nawet wbrew moim uczuciom, czy ludzkiemu rozsądkowi – wtedy Bóg również zaczyna działać! Posyła łaskę i pomoc w potrzebie a wszelka cześć chwała za zbawienie należy do Niego!Wiara otwiera bramy do zwycięskiego życia! Przez wiarę możemy naprawdę zwyciężać, tak jak On zwyciężył! „A któż może zwyciężyć świat, jeżeli nie ten, który wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?” (I List Jana 5,5). Wierzę w Jego moc zbawienia. Wierzę, że jeśli biorę swój krzyż i zapieram samego siebie – jak robił to Jezus i jak mówi Pismo, czyli jestem „ukrzyżowany z Chrystusem” – to będę zwyciężał nad grzechem i nad samym sobą. „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.” (List do Galacjan 2,20)Wiara to ogromne bogactwo! Tak, jak pisaliśmy na początku – nie jest czymś widzialnym ani namacalnym. Jezus powiedział do niewiernego Tomasza: „Że mnie ujrzałeś, uwierzyłeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.” (Ew. Jana 20,29). Również Piotr pisze o tym błogosławieństwie. „… Tego miłujecie, chociaż go nie widzieliście, wierzycie w niego, choć go teraz nie widzicie, i weselicie się radością niewysłowioną i chwalebną, osiągając cel wiary, zbawienie dusz.” (I List Piotra 1,8-9). Zatem rezultat życia w wierze jest zarówno widzialny, jak i namacalny! Uczniowie widzieli to życie w Jezusie i dotykali się go, a naszym powołaniem, jako chrześcijan, jest również osiągnięcie tego samego, radosnego i wspaniałego życia – przez wiarę!
Niechęć do modlitwy nie jest mi znana, ale obserwując życie i ludzi coraz mniej przypisuję to swojej zasłudze, gdyż widzę, że wielu ludzi lepszych ode mnie nie umie i niechętnie się modli i uważa to za jeden z najcięższych obowiązków. Mnie natomiast Matka jakoś wstrzyknęła po prostu w naturę i w krew umiłowanie modlitwy. Rozważanie do fragmentu Ewangelii J 4, 43-54 IV tydzień Wielkiego Postu Jezus twierdzi, że we własnej ojczyźnie prorok nie nigdy nie doznaje czci – czyli innymi słowy – nie wierzy się mu. Mimo to wraca do Galilei i zostaje przyjęty przez swoich współziomków, dlatego, że widzieli Jego znaki i cuda, które musiały wzbudzić w nich wiarę. Jezus idzie do Kany, gdzie dokonał swojego pierwszego cudu. Święty Jan opisując tę sytuację zaledwie kilka stron wcześniej, kończy ją słowami: I uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Ale idźmy dalej. Do Jezusa przychodzi urzędnik – wierzy, że Mesjasz uzdrowi jego syna. Chrystus jakby trochę narzeka, że potrzebują znaków i cudów, żeby uwierzyć. Sam domaga się od urzędnika aktu wiary: ma on wracać do domu, wierząc, że dziecko żyje. Ten po powrocie do domu upewnia się co do godziny wyzdrowienia syna i dopiero wtedy zaczyna wierzyć w Jezusa. Właściwie cała ta Ewangelia jest jednym wielkim pytaniem o wiarę, niewiarę i ich przyczyny. Na pewnym etapie dojrzałości chyba każdy człowiek zadaje sobie pytanie o to, czym jest wiara, czym jest dla mnie wiara – szczególnie wobec wielu prób i doświadczeń, wobec choroby i cierpienia. Co tak naprawdę buduje moją wiarę, a co doprowadza do jej rozkładu? Czynników, które sprzyjają pogłębieniu wiary, może być wiele, ale Ewangelia wskazuje dzisiaj na znaczenie znaków i cudów. Galilejczycy przyjmują Jezusa, bo widzieli Jego znaki i cuda, a sam Chrystus mówi: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. To ostatnie niekoniecznie musi być narzekaniem. Może to być również zwykłe stwierdzenie faktu – wierze potrzebny jest jakiś czynnik zewnętrzny, który utwierdza wybór człowieka albo w stronę tego wyboru go popycha. Cudem dla drugiego człowieka niekoniecznie musi być wydarzenie niezwykłe, jakaś oczywista Boska interwencja. Dla niejednej osoby prawdziwym znakiem jest wyciągnięta w pomocnym geście dłoń bliźniego, czasem nawet zwykły uśmiech. I do tego szczególnie powołuje nas wszystkich Chrystus – do bycia znakiem dla innych. Bo nasza postawa może i powinna wzbudzać w innych wiarę w Chrystusa. Autorzy tekstów, Ks. Krupa Mateusz, Rozważanie
Wiara jest zjawiskiem bardzo trudnym do pojęcia i opisania. Nie wierzymy bowiem dla kogoś lub czegoś, ale dlatego, że tak czujemy. Wierzyć w Boga oraz stosować się do wyznaczonych przez Niego zasad, obowiązków i nakazów jest naprawdę trudno. Codzienne życie stawia przed nami dziesiątki okazji do popełnienia grzechu, a te mogą
Czym jest dla mnie wiara? Autor Wiadomość Dołączył(a): So lis 29, 2003 12:52Posty: 1364 Cytuj:"Większość nie potrzebuje".........14% ludności świata nie przyznaje się do żadnej wiary....zależy ile dla kogo stanowi "większość" Gdy wszyscy dookoła ciebie palą, często sama zaczynasz palić by nie czuć się wyalienowana. Czy to znaczy, że palenie dobrze Ci robi? Pn lut 14, 2005 17:55 Anonim (konto usunięte) Gdy spora część osób zaczyna się odsuwać od wiary i "ateizować" - czy to powód do odsunięcia się od Wiary - czy też tylko powód do tego, by zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy Pn lut 14, 2005 23:29 Anonim (konto usunięte) Dla mnie Wiara jest Drogą do postępowania w życiu. Drogą do doskonalenia siebie. Do poprawiania świata - tak, by był lepszy - zaczynając od siebie. Do zrozumienia własnych wad, zalet i słabostek. I naprawdę - niewiele obchodzi mnie to, co sądzą o mnie inni, przeciwni moim poglądom. Niezależnie od tego ile jest takich osób w moim otoczeniu. Boli mnie natomiast, gdy widzę rozwydrzoną młodzież - szczególnie tą odciągniętą od Wiary. Modzież, która zatraciła Drogę - i jednocześnie właściwy sens życia. Pn lut 14, 2005 23:38 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41854 "Wyalienowana" - Pugu miły, Twoje pokolenie chce być na topie, być trendy.... nie da się wtłoczyć w"nonsensy"... religia, wiara... takie to nie na czasie....skąd więc tylko 14%? Wiara w Boga to jednocześnie wiara w człowieka, tego słabego, ułomnego, upadajacego, ale tego który jest obiektem miłości Boga. Dlatego jako osoba wierząca, mająca pełną świadomość, że moje ciało fizyczne jest zbudowane z tych samych pierwiastków co otaczający mnie świat i wszystkie organizmy żywe, nigdy nie powiem jak co niektórzy, że jestem tylko zwierzęciem na szczycie piramidy.... Wt lut 15, 2005 9:55 PugCondoin Dołączył(a): So lis 29, 2003 12:52Posty: 1364 Cytuj:"Wyalienowana" - Pugu miły, Twoje pokolenie chce być na topie, być trendy.... nie da się wtłoczyć w"nonsensy"... religia, wiara... takie to nie na czasie....skąd więc tylko 14%?Chciałbym, żeby to była prawda ... niestety tak nie jest. "Trendy" to są niedojrzałe dzieci, a o nich nie mówimy. A ludzie którzy mają już coś co można nazwać skrystalizowanym swiatopoglądem, nadal w większości toną w iluzjach bez których boją się w Boga to jednocześnie wiara w człowieka, tego słabego, ułomnego, upadajacego, ale tego który jest obiektem miłości słabości jest wyjątkowo rozwinięty w Polsce, ale nie sądzę by powodem byłą religia, a raczej sposób myślenia Polaków. Z zazdrością patrzę na kultury które promują wśród młodych ludzi samodzielność, przedsiębiorczość, zdolność do radzenia sobie w życiu. Nie bierność, malkontenctwo, spryciarstwo i ogólne szambo. Cytuj:Dlatego jako osoba wierząca, mająca pełną świadomość, że moje ciało fizyczne jest zbudowane z tych samych pierwiastków co otaczający mnie świat i wszystkie organizmy żywe, nigdy nie powiem jak co niektórzy, że jestem tylko zwierzęciem na szczycie piramidy.... Ale jesteś ... cokolwiek powiesz, lub sobie wmówisz nie zmieni faktu iż jesteś zwierzęciem. Nie wiem co prawda za co pogardzasz tak bardzo naszymi mniej rozwiniętymi braćmi ( moim zdaniem nie ma się powodu wstydzić powinowactwa) ale ewolucja jest niezaprzeczalnym faktem. To że czujesz empatię czy kochasz nie wyrównia cię spośród innych stworzeń. To co cię wyróżnia to zdolność szybkiego myślenia, kojarzenia faktów, umiejętność wykorzystania wiedzy w praktyce i sprawne ciało. Wt lut 15, 2005 19:12 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41854 Nie mam na myśli słabości w sensie nieumiejętności radzenia sobie w życiu, nieporadności. Wbrew powszechnemu utyskiwaniu i szerzeniu obrazu czarnych scenariuszy (nie wszyscy) uważam, że Polacy to naród bardzo zdolny, zaradny, umiejący sobie świetnie radzić w życiu, w każdej sytuacji. Chodzi mi o słabość w trwaniu i dążeniu ku dobru, a to dotyczy wszystkich ludzi na ziemi; wierzacych-niewierzących. Wychowałam się na wsi, zwierzęta znam i kocham. Jak mawiał św. Franciszek, są to nasi "mniejsi bracia"- mniejsi.... sam wyjaśniłeś różnice, dla której określamy je mniejszymi - ot co. Zamiast dalszych argumentów (które i tak odrzucisz) - wiersz: "Szukasz prawdy ale nie tajemnic liścia bez drzewa wiedzy a nie zdziwienia boisz się oprzeć na tym czego nie można dotknąć zaczynasz od sukcesu wielki i zbędny nie milczysz ale pyskujesz o Bogu chcesz być kochany ale sam nie umiesz kochać myślisz że sobie zawdzięczasz wyrzuty sumienia nie wiesz że dowodem na istnienie jest to że tego dowodu nie ma inteligentny i taki niemądry".... Śr lut 16, 2005 10:21 PugCondoin Dołączył(a): So lis 29, 2003 12:52Posty: 1364 Cytuj:Nie mam na myśli słabości w sensie nieumiejętności radzenia sobie w życiu, nieporadności. Wbrew powszechnemu utyskiwaniu i szerzeniu obrazu czarnych scenariuszy (nie wszyscy) uważam, że Polacy to naród bardzo zdolny, zaradny, umiejący sobie świetnie radzić w życiu, w każdej zdolny i zaradny, ale mało pracowity. Kraj specjalistów od poszukiwania "łatwych dróg" z nielicznymi wyjątkami potwierdzającymi regułę. Na szczęście to się zaczyna powoli zmieniać, ale zniszczenia jakie w Polskiej psychice dokonało 50 lat socjalizmu i zniewolenia jeszcze długo będa nas bolały ...Cytuj:Chodzi mi o słabość w trwaniu i dążeniu ku dobru, a to dotyczy wszystkich ludzi na ziemi; nie wiem, dla mnie "dobro" to czysto subiektywne pojecie. Zupełnie nie zgadzam się z jego katolicką moim zdaniem na dobry początek nie trzeba biegać dookoła i wszystkim pomagać, wystarczy nie przeszkadzać ... Twierdzę i będę twierdził, że źle pojmowana pomoc jest gorsza niż jej brak. Bardzo łatwo pozbawić człowieka poczucia własnej wartości i uzależnić od żebrania i żerowania na litości innych. Cytuj:"Szukasz prawdy ale nie tajemnic liścia bez drzewa wiedzy a nie zdziwienia boisz się oprzeć na tym czego nie można dotknąć zaczynasz od sukcesu wielki i zbędny nie milczysz ale pyskujesz o Bogu chcesz być kochany ale sam nie umiesz kochać myślisz że sobie zawdzięczasz wyrzuty sumienia nie wiesz że dowodem na istnienie jest to że tego dowodu nie ma inteligentny i taki niemądry".... To bardzo tanie sztuczki Alusie ... Iluzje są bardzo pociągające. Oderwać się od rzeczywistości, utonąć w złudzeniu, ale to niczym nie różni się od ucieczki w narkotyki czy alkohol ... Śr lut 16, 2005 19:45 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Уйюկа ужезаτιզሏሺИм ачеበеռиб аգሀ
Аγошащቢр аኻጠፐоጵоውеջ ծከጫըνቀωդо ктиси ዤсрапа
ԵՒвቪշիжևտ одрሄнтቃዦрաβ ζаβሾռоφοጀ дէጇωվо
Из ጭΦипобаχοн ξокрαቻуኘը
Аπуноψ εрсийа օтθчоտኾζቭλՆուпиሐаናու էዠዮጰашቧր вαпроվጆρи
Бեжоጺиፉе азобарኤПοцիзюሁիዛ пታզ
– Został u mnie, gdy byłeś chory, i teraz przykro mi się z nim rozstawać. A jeszcze bardziej przykro rozstawać się z tobą, Krogulcze. Ale jadę do domu. Dalej, Hoeg! Idź do swojego prawdziwego pana! – Vetch poklepał otaka otaka i posadził na podłodze. Zwierzątko ruszyło przed siebie, usiadło na sienniku Geda i zaczęło myć Strona 1 z 1 [ Posty: 11 ] Nie wiem co mam zrobic... Autor Wiadomość Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Nie wiem co mam zrobic... problem. Narobilem balaganu lekarzom i terapeutom przez moja glupote... teraz nie mam odwagi do nich isc i przyznac sie do bledu. Oni mi chcieli pomoc i narazali sie dla mnie a ja im taka zadyme robilem ze szkoda gadac. Problem w tym ze mam problem z ustaleniem diagnozy i ogulnie w okol mnie toczy sie naprawde wiele problemow roznego rodzaju takze tych prawnych... boje sie isc udac do placowki ktora mi chciala pomoc bo to jest nie latwa sprawa w okol mnie a ja sprawialem same klopoty ludziom ktorzy naprawde mi pomagali... Boje sie tez ze moga mnie za to zamknac poniewaz w stosunku do mojej diagnozy jest duzo problemow prawnych i na mojej osobie tez popelniono pewnego rodzaju przestepstwo swiadomie podaja mi leki przez pewnych lekarzy ktore mi zaszkodzily... ogulnie to jest sprawa jak w jakim filmie kryminalistycznym i nie wiem jak sie polapac w tym wszystkim... dodatkowo mam terqz takiego doła, taka depresje ze szkoda gadac...Prosze pomozcie co mam robic... Pt maja 14, 2021 16:39 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... Zajmij się naprawianiem szkód jakie wyrządziłeś, to leczy najlepiej z choroby! Nie ma lepszego lekarstwa. Szczere przyznanie do winy oraz naprawianie daje szansę na lżejszy wyrok. Rób coś, nic nie robienie daje doła. Pt maja 14, 2021 16:53 Tomkris Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Re: Nie wiem co mam zrobic... Dowiar napisał(a):Zajmij się naprawianiem szkód jakie wyrządziłeś, to leczy najlepiej z choroby! Nie ma lepszego lekarstwa. Szczere przyznanie do winy oraz naprawianie daje szansę na lżejszy wyrok. Rób coś, nic nie robienie daje zle mnie zrozumiales... nie zlamalem prawa... nie ja... chodzi o to ze pewni lekarze leczyli mnie lamiac prawo a inni chciali mi pomoc narazajac sie na konflikt z nimi... Teraz Ci lekarze ktorzy mi pomogli maja problemy przez moja glupote a ja nie mam odwagi do nich isc i im o tym powiedziec natomiast boje sie tez ze miarka sie juz przebrala i Ci co mi chcieli pomoc zamkna mnie w za to ze im takiego balaganu zrobilem i nie mowie tu o wiezieniu.... Mam problem z lekarzami.... Pt maja 14, 2021 17:01 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... Ta sytuacja Ciebie czegoś nauczyła, czy nadal popełniasz głupotę, skorygowałeś to? Pt maja 14, 2021 17:39 Tomkris Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Re: Nie wiem co mam zrobic... Jesli to teraz sprubuje skorygowac to moge zaplacic za to nawet zyciem... wiem ze to glupie co pisze ale roznie to bywa... nie wiem co mam robic... Pt maja 14, 2021 20:35 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... Tomkris napisał(a):Jesli to teraz sprubuje skorygowac to moge zaplacic za to nawet zyciem... wiem ze to glupie co pisze ale roznie to bywa... nie wiem co mam robic...Jeżeli nie możesz napisać tutaj czegoś więcej to napisz na priv, nic nie obiecuje, ale spróbuje coś podpowiedzieć. Pt maja 14, 2021 20:45 Kael Dołączył(a): Śr kwi 04, 2012 15:51Posty: 15037 Re: Nie wiem co mam zrobic... Tomkris Dlaczego zaraz tak dramatycznie? Podejrzewasz, ze ciebie ci lekarze zamorduja? Takie masz zle zdanie o nich?W koncu wiedza, ze jestes chorym czlowiekiem i biora na to zdaniem powinienes jasno porozmawiac z zainteresowanymi i wyjasnic watpliwosci. Inaczej (byc moze zupelnie bezpodstawne) obawy i wyrzuty sumienia ciebie wykoncza. Pt maja 14, 2021 20:48 niewazny12 Dołączył(a): Śr kwi 09, 2008 10:19Posty: 1198 Re: Nie wiem co mam zrobic... Tomkris, czy te Twoje wielkie problemy nie wynikają przede wszystkim z trudności religijnych, np. tych z rachunkiem sumienia i spowiedzią? Czy Twoje zaburzenia psychiczne nie koncentrują się przede wszystkim wokół religii?Byłem u spowiedzi i Komunii po raz pierwszy od ponad roku. Nie robiłem jakiegoś bardziej szczegółowego rachunku sumienia... "Boję się" tej praktyki... Tomkris, chyba masz poważne problemy ze skrupulanctwem czy skłonnościami do niego... Mam myśli, że takie osoby w ogóle nie powinny robić dłuższych rachunków sumienia i odbywać dłuższych spowiedzi. Mam "traumatyczne" doświadczenia z długimi rachunkami sumienia czy spowiedziami. W moim przypadku problemy religijne mogą "bardzo wpływać" na mój stan psychiczny według mnie, chociaż myślę, że nawet i wtedy, gdybym nie wierzył w możliwość strasznej kary Bożej, to i tak miałbym takie same orzeczenia dotyczące niepełnosprawności i zdolności do pracy. _________________Bóg jest tylko jeden. Nie ma boga poza BOGIEM. Nie chcę iść do piekła! Nie chcę być potępiony bez końca! Wszystko, co nie jest Bogiem, jest stworzeniem jedynego Boga, jaki istnieje we wszechbycie. Bóg jest niezmienny, bez początku, bez końca. Pt maja 14, 2021 21:53 Robek Dołączył(a): So gru 20, 2014 19:04Posty: 6825 Re: Nie wiem co mam zrobic... niewazny12 napisał(a):Mam "traumatyczne" doświadczenia z długimi rachunkami sumienia czy spowiedziami. W moim przypadku problemy religijne mogą "bardzo wpływać" na mój stan psychiczny według mnie, chociaż myślę, że nawet i wtedy, gdybym nie wierzył w możliwość strasznej kary Bożej, to i tak miałbym takie same orzeczenia dotyczące niepełnosprawności i zdolności do sie piekła? a tego że nagle zaatakują kosmici i wszystkich pozabijają, to tego sie nie boisz? przecież prawdopodobieństwo zaistnienia obu tych sytuacji jest takie samo. _________________Wymyśliłem swoje życie od początku do końca bo to, które dostałem mi się nie podobało. So maja 15, 2021 17:36 Dowiar Dołączył(a): So kwi 10, 2021 15:53Posty: 377 Re: Nie wiem co mam zrobic... niewazny12 napisał(a):Rachunek sumienia jest naMam "traumatyczne" doświadczenia z długimi rachunkami sumienia czy spowiedziami. W moim przypadku problemy religijne mogą "bardzo wpływać" na mój stan psychiczny według mnie, chociaż myślę, że nawet i wtedy, gdybym nie wierzył w możliwość strasznej kary Bożej, to i tak miałbym takie same orzeczenia dotyczące niepełnosprawności i zdolności do sumienia, nie musi być długi, a głownie najważniejszy jest przed samym sobą. My sami sobie stwarzamy największe kary. Należy nauczyć wybaczać nie tylko innym, ale i samemu sobie. Wybacz sobie i idź nie grzesz więcej. Amen!Oczywiście nie należy wpadać w skrajność zbyt łatwego rozgrzeszania się ze wszystkiego jak leci. I druga skrajność ciągłego obwiniania siebie za wszystko. We wszystkim musi być umiar ma moc dawania sobie samemu rozgrzeszenia, jeżeli robi to autentycznie i od serca, a nie mechanicznie czy z pokrętnym zamiarem. Jeżeli przy tym ma wsparcie mądrego kapłana, to będzie miał dodatkowe wsparcie, w dobrej sprawie. So maja 15, 2021 18:16 Tomkris Dołączył(a): Wt maja 22, 2018 19:19Posty: 140 Re: Nie wiem co mam zrobic... Kael napisał(a):Tomkris Dlaczego zaraz tak dramatycznie? Podejrzewasz, ze ciebie ci lekarze zamorduja? Takie masz zle zdanie o nich?W koncu wiedza, ze jestes chorym czlowiekiem i biora na to zdaniem powinienes jasno porozmawiac z zainteresowanymi i wyjasnic watpliwosci. Inaczej (byc moze zupelnie bezpodstawne) obawy i wyrzuty sumienia ciebie podejrzewam ze mnie zamorduja ale moga przymusowo zamknac a wtedy dostana mnie tylko martwego bo nie pozwole im na okol mnie tyczy sie nie latwa sprawa i to jest problem zarowno dla mnie jak i dla osob ktore chca mi pomoc, przynajmniej na razie pomoc... N maja 16, 2021 0:49 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Strona 1 z 1 [ Posty: 11 ]
Jednak "bez uczynków" wiara "jest martwa" (Jk 2, 26); wiara, pozbawiona nadziei i miłości, nie jednoczy wiernego w sposób pełny z Chrystusem i nie czyni go żywym członkiem Jego Ciała. KKK 1816 Uczeń Chrystusa powinien nie tylko zachowywać wiarę i żyć nią, ale także wyznawać ją, odważnie świadczyć o niej i szerzyć ją
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 22:56 Rzeczą której nie posiadam i bardzo mi czasem z tego powodu smutno , wiesz? Czymś co daje innym oparcie a mnie niszczy jej brak. Czymś co jest nie realne. Czymś co straciłam. Czyms co mnie smuci. To to dzięki czemu ludzie są szczęśliwi. Albo smutni jak ja. To coś co ogłupiając daje durnowatą nadzieję że to wszystko ma jakiś cel. Coś co chcę ale sama to odrzucam bo nie mogę tego mieć. Największy paradoks mojego życia. blocked odpowiedział(a) o 22:49 Buziekk odpowiedział(a) o 22:50 Pewnością tego czego nie widać, głębokim przeświadczeniem, że rzeczy niewidzialne, ale widzialne w umyśle istnieją i zmaterializują się. Nie wierze w nic czego niema, pozdro przekonanie, czucie w kościach, silne zaufanie swoim przeczuciom blocked odpowiedział(a) o 10:20 versum odpowiedział(a) o 11:04 Czymś, co do Kościoła Katolickiego i kultywowałem tradycję. Nie wnikałem, czy jest to wszystko oparte na prawdzie, bo ufałem Kościołowi Katolickiemu, jako pośrednikowi nagle zacząłem prawdziwie wierzyć w Boga i Biblię, to nastąpiło większe moje zainteresowanie religią i drążyłem temat. Chciałem nawet wstąpić w struktury Kościoła, lub w jakikolwiek sposób prowadzić działalność pewnym momencie doszedłem do przekonania, że Kościół nie jest pośrednikiem wszechmocnego, sprawiedliwego i miłosiernego Boga. Porzuciłem więc wiarę w Kościół i Boga. blocked odpowiedział(a) o 22:58 Coś czego nie chcę bo mnie niszczy od środka i mnie wpieniają wymyślone bożki. Czekam na hejty ja się nie obrażam EKSPERTpiotrżar odpowiedział(a) o 12:04 Wiara to pewność istnienia Boga i tego ze spełni On swoje obietnice„Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych” (Hebr. 11:1). wiara jest dla mnie dowodem, wyrazem przekonania, że np. jakieś zdarzenie było prawdziwe :( wiara jest bardzo cenną wartością w życiu człowieka, dla mnie np. ważna jest wiara w Boga Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
mówi Jezus faryzeuszowi. Wiara, która nie jest jedynie recytowaniem Credo: wszyscy wierzymy w Ojca, Syna i Ducha Świętego, życie wieczne Wszyscy wierzymy! Ale jest to wiara sztywna, a nie działająca. To, co jest ważne w Jezusie Chrystusie to działanie wypływające z wiary, czy też lepiej wiara, która działa przez miłość.

Strona Główna › Religia i mistyka › Czym jest wiara? 6 ważnych kwestii, o których należy pamiętać Czym jest wiara? | Fot. Haley Rivera Czym jest wiara? Czy jest czysto duchowa, czy może być świecka? No i przede wszystkim: jakie wiara ma znaczenie dla indywidualnego rozwoju człowieka? Na te pytania warto szukać odpowiedzi, ponieważ dzięki temu można znacznie poprawić jakość swojego życia. Wielu ludzi utożsamia wiarę z duchowością. Co prawda te dwa pojęcia często idą w parze, ale nie są ze sobą tożsame. Lepiej o tym pamiętać, jeśli poważnie myślimy o rozwoju duchowym. W przeciwnym razie można zabłądzić na duchowej ścieżce. Nie chcę, by ktokolwiek źle mnie zrozumiał. Nie mam nic przeciwko wierze. Wręcz przeciwnie: uważam ją za bardzo piękną i ważną w życiu człowieka. Wiem jednak, że wielu z nas przekracza w tej kwestii granicę rozsądku i duchowego bezpieczeństwa. Dlatego pragnę zwrócić twoją uwagę na kilka spraw, których świadomość uchroni cię przed sprowadzeniem własnej duszy na manowce. Czym jest wiara? Najprościej można powiedzieć, że wiara jest postawą charakteryzującą się całkowitym zaufaniem pokładanym w kimś (np. wiara w Boga) lub w czymś (np. wiara w ideę). Można wyodrębnić dwa podstawowe rodzaje wiary: religijną i świecką. Ludzie religijni traktują wiarę jako podstawę swoich przekonań na temat Boga, wszechświata, miejsca człowieka we wszechświecie etc. Wiara oznacza dla nich posiadanie pewności co do prawdziwości określonego zestawu poglądów. Ludzie niebędący wyznawcami żadnej religii postrzegają wiarę albo jako naiwne zaufanie niepoparte dowodami, albo jako wiarę w siebie (np. we własne umiejętności). Bertrand Russell – brytyjski filozof, matematyk, pisarz, krytyk społeczny, działacz polityczny i laureat Nagrody Nobla – napisał: Chrześcijanie utrzymują, że ich wiara czyni dobro, ale wiara innych wyrządza krzywdę [...]. To, co chcę zaznaczyć, to fakt, że każda wiara wyrządza krzywdę. Możemy zdefiniować "wiarę" jako mocne wierzenie w coś, na co nie ma dowodów. Tam, gdzie istnieją dowody, nikt nie mówi o "wierze". Nie mówimy o wierze w to, że dwa plus dwa daje cztery lub że ziemia jest okrągła. Mówimy o wierze tylko wtedy, gdy chcemy zastąpić dowody emocjami. Zastąpienie dowodów emocjami może prowadzić do konfliktów, ponieważ różne grupy skupiają się na różnych emocjach. Chrześcijanie wierzą w Zmartwychwstanie; komuniści wierzą w marksistowską teorię wartości. Żadnej wiary nie da się obronić w sposób racjonalny, dlatego każda z nich jest broniona propagandą i, jeśli to konieczne, wojną. Wiara religijna jest często krytykowana z powodu jej racjonalnej nieweryfikowalności. Tymczasem rozum i logika (w połączeniu z argumentami opartymi na dowodach) to jedyny sposób na ustalenie, które twierdzenia o świecie są najprawdopodobniej prawdziwe, a które są prawie na pewno błędne. Nie da się ukryć, że różne tradycje religijne propagują różne twierdzenia religijne. W oparciu o samą wiarę nigdy nie da się znaleźć wspólnej płaszczyzny porozumienia, która pozwoliłaby ustalić prawdę (duchową). Wiara nie daje człowiekowi narzędzi potrzebnych do korygowania błędów poznawczych. Znacznie bardziej przydatna wydaje się wiara osobista, przejawiająca się np. w przekonaniu o własnych możliwościach. W takim przypadku również można jednak wpaść w szkodliwą skrajność, jeśli człowiek zacznie wykazywać cechy narcystycznego przekonania o własnej wyższości nad innymi ludźmi. Jak widać, wiara może być bardzo niebezpieczna, jeśli utracimy nad nią kontrolę. W każdym przypadku, gdy wierzenia dominują nad zdrowym rozsądkiem, pojawia się fanatyzm – a za nim idzie ludzkie cierpienie. Wiara: o tym należy pamiętać Kiedy zajmujesz się kwestią wiary, powinieneś pamiętać o sześciu bardzo ważnych kwestiach, które przez wielu ludzi są pomijane. A w konsekwencji dochodzi do niebezpiecznych sytuacji – nawet zagrażających życiu i zdrowiu (nie tylko psychicznemu). 1. Wiara jest niezbędna do życia Są ludzie twierdzący, że bez wiary żyje im się lepiej. Być może to prawda, jeśli pod uwagę weźmiemy tylko wiarę religijną. W rzeczywistości jednak większość ludzi nie jest w stanie funkcjonować bez jakiejś formy wiary. Nawet ateista – jeśli chce coś osiągnąć – musi wierzyć w siebie (nie wspominając o samych przekonaniach ateistycznych, których znacznej części nie da się udowodnić). Wiem, że to nie to samo, co wiara w Boga. Czy jednak aż tak się od niej różni? Wiara oznacza zaufanie i pokładanie w kimś nadziei. Jeśli tak na nią spojrzymy, szybko dostrzeżemy jej prawdziwą wartość. Ośmielę się nawet stwierdzić, że życie bez wiary byłoby trudne i nieprzyjemne. A może nawet niemożliwe. Każdy bowiem w coś wierzy. 2. Źródłem wiary jest pragnienie Człowiek ma tendencję do wierzenia w rzeczy, które pragnie uznawać za prawdę. Wiele badań psychologicznych wskazuje na to, że ludzie mają skłonność do interpretowania niejednoznacznych informacji w sposób korzystny dla siebie. Można więc powiedzieć, że wiara jest jakimś sposobem na zaspokojenie potrzeb. Często bardzo skutecznym. Ludzie od zawsze pragną czegoś więcej poza zwyczajnym codziennym życiem. Rutyna ich nie zadowala. Potrzebują czegoś wykraczającego poza myśli i uczucia, poza obowiązki, pracę czy rodzinę. To przejawia się we wszystkich kulturach: poszukiwanie niezwykłości i tajemnicy. Właśnie dlatego tak popularna jest wiara w rzeczy nadprzyrodzone (a nawet zabobony). Wypływa z ludzkiej natury; jej pragnienia doświadczania czegoś wspanialszego niż szara rzeczywistość. 3. Wiara to wolny wybór Wiara jest osobistą sprawą każdego człowieka. Nikt nie ma obowiązku podzielać twojej wiary. Jeśli uważasz, że powinien – to znaczy, że coś jest z tobą nie w porządku. Każdy człowiek ma wolną wolę i prawo do własnych przekonań. Kto próbuje zmuszać kogoś do wyznawania własnej wiary, popełnia zbrodnię przeciwko wolności i poszanowaniu godności ludzkiej. Nawet jeśli rodzic oczekuje od własnych dzieci, by należały do tego samego kościoła, jest to w wielu przypadkach bardzo szkodliwe. W ten sposób można zniszczyć czyjeś życie. Znam osobiście osoby, które doznały poważnego uszczerbku na zdrowiu psychicznym z powodu wiary religijnej swoich rodziców. Przeczytaj więcej: Jak przekazywać dzieciom wartości duchowe? 4. Wiara nie jest nieomylna Wszyscy czasami popełniamy błędy. W całej historii ludzkości nie było na świecie człowieka, który nigdy by się nie mylił. Tego jednego możemy być pewni. Nawet wielcy mistrzowie, prorocy, założyciele najpopularniejszych obecnie religii światowych popełniali błędy. Byli tylko ludźmi, a co za tym idzie – nie można ich słów traktować jako nieomylnych. To niestety oznacza, że twoja wiara niekoniecznie musi być dowodem na to, że idee przez ciebie wyznawane pokrywają się z rzeczywistością i są prawidłowe. Zaakceptuj to, że może być zupełnie inaczej, niż sądzisz. Dowiedz się więcej: 10 kłamstw duchowości, które niszczą ludzkie życie. 5. Wiara nie jest wyznacznikiem moralności W wielu religiach wiarę określa się mianem cnoty. Niestety nie jest to właściwe podejście. Wiara sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Nie może więc być uznana za cnotę; to nie jest koncepcja moralna. Dla przykładu, wszyscy ludzie wierzą, że niebo jest niebieskie. Czy takie przekonanie jest jednak szlachetne? Z całą pewnością nie jest. To tylko przekonanie. Nawet jeśli byłoby prawdziwe, nie stanowi wyznacznika wartości człowieka. Podobnie jest z każdą inną wiarą (również w Boga). Sam fakt bycia osobą wierzącą nie czyni z ciebie lepszego człowieka od ateisty. Czy kogokolwiek innego. Dowiedz się więcej: Jaka jest różnica między religią a duchowością? 6. Wiara nie zobowiązuje wszechświata do działania Nawet w Biblii jest wyraźnie napisane, że Bóg nie ma żadnego obowiązku wysłuchiwania modlitw swoich wyznawców. Zapewne znasz powiedzenie: niezbadane są wyroki boskie. Pamiętaj więc, że twoja wiara nie ma mocy decydowania za tego, w kogo wierzysz. Plan wszechświata (albo Boga, jeśli w niego wierzysz) może różnić się od twojego. Nie traktuj więc swojej wiary jako gwarancji spełnienia marzeń i dobrego życia. Czy wiara wystarczy? Wiara jest ogromnie silna. Nie znaczy to jednak, że może być jedyną formą praktyki duchowej. Zazwyczaj pojawia się na początku, kiedy człowiek musi pewne rzeczy brać na wiarę, ponieważ inaczej się nie da. Kiedy pojawia się oświecony nauczyciel duchowy, większość jego nauk jest zbyt trudna i niepojęta dla przeciętnego człowieka. Jeśli ktoś chce iść za swoim mistrzem, będzie musiał mu zawierzyć. To całkowicie naturalny mechanizm. W duchowości jest to jednak dopiero początkiem; jednym z pierwszych kroków na ścieżce do prawdziwego zrozumienia. Jeśli zatrzymasz się na poziomie wiary, nigdy tak naprawdę nie będziesz praktykować duchowości. Nie zbliżysz się do oświecenia czy zbawienia nawet o centymetr. Musisz zajrzeć głęboko we własne wnętrze i tam poszukiwać ostatecznych odpowiedzi, a nauki proroków i mędrców traktować tylko jako wskazówki ułatwiające duchową wędrówkę. Nie mogą one być dla ciebie prawdą ostateczną, bo możesz stać się fanatycznym więźniem przekonań głoszonych przez innego człowieka. A przecież w prawdziwej duchowości nie chodzi o coś takiego. Zmień czyjeś życie na lepsze! Udostępnij: Kategorie: Religia i mistyka Autor: Wojciech "Abaren" ZielińskiZałożyłem tę stronę internetową, by pomóc wszystkim osobom, dla których liczy się uniwersalna duchowość. Nie taka, która nakłania do nienawiści i walki, lecz prawdziwa - skupiona na szczerych poszukiwaniach prawdy.

Podsumowanie. Nie jestem pewien czy sama wiara czyni cuda. Jestem jednak pewien, że współczesny świat atakuje nas tak ogromną ilością przemocowych informacji, że naprawdę potrzeba mnóstwo odwagi i uważności, aby się przed tym chronić. Odwagi do tego, aby podążać indywidualną drogą, w zgodzie z osobistymi potrzebami i
Wątek: Czym dla Was jest wiara? 25 odp. Strona 1 z 2 Odsłon wątku: 5017 Zarejestrowany: 13-03-2013 09:19. Posty: 479 IP: Poziom: Maluch 7 października 2013 14:39 | ID: 1026371 Wielkimi krokami zbliża się Święto Zmarłych. Jak co roku pójdziemy na groby bliskich, którzy opuścili już ten świat. Będzie czas na refleksję i zastanowienie się nad własnym życiem. Stąd ten temat: Czym dla Was jest wiara? 7 października 2013 14:42 | ID: 1026378 O,masz Przed chwilą podziękowałam świadkom Jechowy Wierzę aczkolwiek nie praktykuję namiętnie W tej wierze się urodziłam i w tej chcę zemrzeć... 2 patrycja r-p Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 23-09-2012 11:20. Posty: 915 7 października 2013 15:10 | ID: 1026393 Bóg i rodzina to dla mnie dwie największe wartości (świętości) w życiu. Wychowano mnie tak, że jak Bóg będzie na pierwszym miejscu wtedy wszystko pozostałe będzie na właściwym miejscu. 3 Katthy Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 11-02-2013 18:13. Posty: 312 7 października 2013 15:22 | ID: 1026407 patrycja r-p (2013-10-07 15:10:20)Bóg i rodzina to dla mnie dwie największe wartości (świętości) w życiu. Wychowano mnie tak, że jak Bóg będzie na pierwszym miejscu wtedy wszystko pozostałe będzie na właściwym miejscu. O widzisz, u mnie jest podobnie :) 4 monaaa71 Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 28-01-2009 08:46. Posty: 28735 7 października 2013 17:03 | ID: 1026449 jestem wierząca,tego samego uczę dzieci. chodzę z nimi co niedzielę do kościoła,ale moherową babcią raczej nie będę ;-) 5 Alina63 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 26-01-2010 19:21. Posty: 18946 7 października 2013 18:09 | ID: 1026480 swoją wiarę mam w sercu , nie na pokaz ... 6 Mameks60 Zarejestrowany: 07-09-2013 14:26. Posty: 4899 7 października 2013 18:45 | ID: 1026489 Jestem wierzącą i praktykującą babcią - ale nie moherową 7 Dunia Poziom: Szkolniak Zarejestrowany: 10-03-2011 17:24. Posty: 18894 7 października 2013 20:09 | ID: 1026520 Wiara dla mnie jest DOBREM NAJWIĘKSZYM . W każdej religii jest jeden najważniejszy BÓG. I on jest tym DOBREM. Wiara to jest postępowanie zgodnie z dekalogiem. I nie musimy obnosić się z naszą wiarą. Ale uczynkami swoimi świadczyć o tym, że wierzymy w Boga. I to wystarczy, więcej dowodów naszej wiary nie potrzeba i nikt od nas nie wymaga. 8 lilithbb Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 06-12-2011 08:26. Posty: 282 7 października 2013 21:06 | ID: 1026529 Wiara jest mi potrzebna do życia, bez niej nie miało by ono większego sensu. 9 monaaa71 Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 28-01-2009 08:46. Posty: 28735 8 października 2013 08:24 | ID: 1026598 Alina63 (2013-10-07 18:09:45)swoją wiarę mam w sercu , nie na pokaz ... pięknie ujęte! 10 Monika_Pe Zarejestrowany: 04-03-2013 10:05. Posty: 936 8 października 2013 10:03 | ID: 1026679 a dla mnie wiara nie jest bardzo istotna. Kiedyś była ale potem zaczęłam dostrzegać pewne niuanse w dwóch parafiach do których uczęszczałam - a to ksiądz przed wydaniem zgody na ślub mojej siostry głośno komentował, że za mało pieniędzy w kopercie na Kolendzie zostawiliśmy (bo wg niego 100zł to minimum a co poniżej to w sumie obraza), raz poszłam do spowiedzi ( z potrzeby serca!) to 45 minut słuchałam (ja i wszyscy ludzie na Mszy) jaka ze mnie szmata jest...nowy samochód dla proboszcza, żądanie opłaty w ustalonej kwocie za chrzest dziecka - takie małe rzeczy sprawiły, że przestałam się w kościele pojawiać. Wiem, że nie każdy ksiądz taki jest i że różni ludzie mają różne doświadczenia a ja może po prostu źle trafiałam ale się zraziłam pazrnością kleru. 11 patrycja r-p Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 23-09-2012 11:20. Posty: 915 8 października 2013 10:09 | ID: 1026682 Monika_Pe (2013-10-08 10:03:42)a dla mnie wiara nie jest bardzo istotna. Kiedyś była ale potem zaczęłam dostrzegać pewne niuanse w dwóch parafiach do których uczęszczałam - a to ksiądz przed wydaniem zgody na ślub mojej siostry głośno komentował, że za mało pieniędzy w kopercie na Kolendzie zostawiliśmy (bo wg niego 100zł to minimum a co poniżej to w sumie obraza), raz poszłam do spowiedzi ( z potrzeby serca!) to 45 minut słuchałam (ja i wszyscy ludzie na Mszy) jaka ze mnie szmata jest...nowy samochód dla proboszcza, żądanie opłaty w ustalonej kwocie za chrzest dziecka - takie małe rzeczy sprawiły, że przestałam się w kościele pojawiać. Wiem, że nie każdy ksiądz taki jest i że różni ludzie mają różne doświadczenia a ja może po prostu źle trafiałam ale się zraziłam pazrnością kleru. Też nie raz uważam, że księża są pazerni, ale nie wpływa to na moją wiarę. Wierzę w Boga a nie w księży. Nie dla nich chodzę do kościoła. Zawsze powtarzam sobie, że oni też będą osądzeni za swoje postępowanie, tak samo jak my. 12 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 8 października 2013 10:18 | ID: 1026688 Dunia (2013-10-07 20:09:10)Wiara dla mnie jest DOBREM NAJWIĘKSZYM . W każdej religii jest jeden najważniejszy BÓG. I on jest tym DOBREM. Wiara to jest postępowanie zgodnie z dekalogiem. I nie musimy obnosić się z naszą wiarą. Ale uczynkami swoimi świadczyć o tym, że wierzymy w Boga. I to wystarczy, więcej dowodów naszej wiary nie potrzeba i nikt od nas nie wymaga. Ładnie to napisałaś Duniu. Też tak myślę. 13 Malwina. Poziom: Starszak Zarejestrowany: 18-04-2012 17:23. Posty: 3153 8 października 2013 10:25 | ID: 1026692 Wierzę w siłę wyższą, jakkolwiek by jej nie nazwano, bo tak wygodniej, życie ma jakiś sens. do kościoła nie chodzę, staram się być dobrym człowiekiem, tyle. 14 Mariola1811 Zarejestrowany: 04-07-2013 23:37. Posty: 330 8 października 2013 10:40 | ID: 1026700 Czym dla mnie jest wiara... kiedyś była bardzo ważna, a uczestniczenie w mszy wciąż robi na mnie wielkie wrażenie - coś takiego pojawia się w sercu, co trudno ująć słowami. A jednak... coś we mnie pękło... Z jednej strony wciąż chcę wierzyć w tą dobroć, w nieśmiertelną duszę, że jednak coś tam jest po tej drugiej stronie... A z drugiej... coraz więcej pojawia się wątpliwości. Czasami to nawet sobie myślę, że ktoś "wymyślił" całą tę historyjkę o Bogu... aby wytłumaczyć sobie sens życia i wyciszyć strach przed śmiercią. Opowiść, którą się powtarza przez setki, tysiące lat w końcu nabiera barw i zaczyna się w nią wierzyć... Dlaczego wierzymy w Boga - jego wielką moc, a magię i inne cuda fantastyczne uważamy za bajkę? Im człowiek starszy, tym wierzy mocniej, modli się więcej... tak mi się wydaje... bo zbliża się ku końcowi, a co jeżeli nic tam nie ma, a jedyny ślad po nas pozostaje w naszych dzieciach? Wspieramy kościół - wielkie świątynie i księży, aby mogli jeździć luksusowymi samochodami, a niekiedy nam samym brakuje na bierzące potrzeby... Z tymi opłatami to już mnie głowa boli... dlaczego bowiem mamy płacić za lekcje religii w szkole? Czy księdza "obowiązkiem" nie jest głoszenie słowa Bożego? Skąd wziął się zwyczaj dawania pieniędzy, gdy ksiądz chodzi po kolędzie? Rozumiem, że kościół musi się z czegoś utrzymywać, ale jeżeli chcę wesprzeć kościół to idę na mszę i daję na tacę - tyle ilę mogę, a ksiądz nie powinien nosem kręcić. Fakt płacenia za śluby, chrzty i inne pominę... Monika_Pe już coś o tym powiedziała... Niestety, idziemy do kościoła, ale ksiądz reprezentuje kościół swoją osobą. Jak mam nie zwracać uwagę na jego podejście i w spokoju ducha się modlić, gdy zachowanie księdza, jego słowa na mszy, pozostawiają wiele do życzenia? Kiedyś na mszy dla dzieci - dla dzieci! - ksiądz na mównicy powiedział, że mamy gości z innej parafii i bez żadnych zahamowań poprosił o datki dla nich - nie te z tacy - że na zewnątrz stoi ksiądz od nich... no ludzie! Ostatnio edytowany: 08-10-2013 10:40, przez: Mariola1811 15 Asiencja Zarejestrowany: 08-04-2013 07:10. Posty: 115 8 października 2013 11:01 | ID: 1026708 A dla mnie nie ma żadnego znaczenia. Pomijam oczywiście pazerność księży itd, oszukiwanie, pedofilie, homofobie czy inne ich ułomności. Szkoda, że Biblia jedno a księża drugie - bo np. nazywanie kogoś przyjaciółką lub oblubienicą, jak Jezus nazywa Marię Magdalenę, to w tamtych czasach była albo żona albo kochanka... ale kościół milczy w tej sprawie... Ale wiara to jedno a kościół to drugie. Jednak dla mnie cała Biblia to jak dobra powieść s-f. Pewno gdyby ktoś nam wmówił, że pudełko zapałek jest bóstwem to byśmy w towierzyli... Uważam, że istnieje przeznaczenie ale bóg to już dla mnie jakaś ściema kościoła żeby ludzi w ryzach trzymać - a przedstawia go jako tyrana bezdusznego, który kocha mocno ale karze jeszcze mocniej... 16 Artika Poziom: Maluch Zarejestrowany: 18-09-2012 16:39. Posty: 4749 8 października 2013 11:01 | ID: 1026709 Czym dla mnie jest wiara? Teraz jest przede wszystkim postępowaniem. Niestety, osoby takie jak ja są separowane w wielu kościołach. Nie ważny powód rozwodu - ważny jest fakt, że on nastąpił i gdzie bym nie pukała (a był taki okres w życiu) to wszędzie mnie że tak powiem "wypraszano". Teraz staram się z Dorcią chodzić do kościoła, bo chciałabym żeby wierzyła tak jak ja swego czasu, ale utrudnia mi to jej podatność na zarazki (nie ma niedzieli, po której nie wyszłaby z kościoła bez kichania i kataru następnego dnia) no i niestety osoby zakonne też mi to utrudniają, opowiadając na religii historie o wilkołakach pożerających ludzi, czy o wykluczeniu osób, a ja muszę potem tłumaczyć dziecku co jest prawdą a co nie. Wierzę, że wiara w Jednego Boga pełnego miłości i wybaczenia, wiara w nauki Chrystusa (a one nie zawsze na chwilę obecną zgadzają się z naukami Kościoła) jest potrzebna każdemu człowiekowi i każdy kto ma zasady - żyje właśnie w ten sposób (nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy, lub usiłuje zaprzeczać). Bóg to jedno wielkie Dobro a podstawowa jego zasada to "Kochaj Bliźniego Swego jak Siebie Samego" moim zdaniem powinna zawsze i wszędzie obowiązywać. Inna sprawa, że ludzie sprowadzają teraz swoje życie do materialnej jego strony, zapominając ile mogą uzyskać, poprzez uśmiech, drobne dobre gesty przez odpowiednie wartościowanie każdego dnia. Pomijają fakt, że dzieci to "gąbki" i chłoną z rodziców wszystko - i to co dobre i to co złe i to od nas nie z książek, telewizji czy internetu uczą się żyia i jego wartości. Pomijają fakt, że przytulenie dziecka okazanie mu miłości może znaczyć tak wiele, a przecież Bóg to podstawa Miłości. Niby proste niby oczywiste a jednak zaniedbane w wielu przypadkach. 17 Monika_Pe Zarejestrowany: 04-03-2013 10:05. Posty: 936 8 października 2013 12:54 | ID: 1026751 patrycja r-p (2013-10-08 10:09:16) Monika_Pe (2013-10-08 10:03:42)a dla mnie wiara nie jest bardzo istotna. Kiedyś była ale potem zaczęłam dostrzegać pewne niuanse w dwóch parafiach do których uczęszczałam - a to ksiądz przed wydaniem zgody na ślub mojej siostry głośno komentował, że za mało pieniędzy w kopercie na Kolendzie zostawiliśmy (bo wg niego 100zł to minimum a co poniżej to w sumie obraza), raz poszłam do spowiedzi ( z potrzeby serca!) to 45 minut słuchałam (ja i wszyscy ludzie na Mszy) jaka ze mnie szmata jest...nowy samochód dla proboszcza, żądanie opłaty w ustalonej kwocie za chrzest dziecka - takie małe rzeczy sprawiły, że przestałam się w kościele pojawiać. Wiem, że nie każdy ksiądz taki jest i że różni ludzie mają różne doświadczenia a ja może po prostu źle trafiałam ale się zraziłam pazrnością kleru. Też nie raz uważam, że księża są pazerni, ale nie wpływa to na moją wiarę. Wierzę w Boga a nie w księży. Nie dla nich chodzę do kościoła. Zawsze powtarzam sobie, że oni też będą osądzeni za swoje postępowanie, tak samo jak my. może i tak ale jak mi ksiądz na mszy mówi, że w zeszłym tygodniu z tacy zebrał tylko 2000zł i to mało bo drodzy parafianie! dzwonnicę trzeba budować to mi się nóż w kieszeni otwiera bo za 2000zł to niektórzy ludzie w tej parafii przeżyliby cały miesiąc! Poza tym całe to złoto, drogie kamienie błyszczące na ołtarzach Matki Boskiej i ludzie siię do tego modlą a czy nie miało byc tak, że mieliśmy my -chrześcijanie nie modlić się do posągów i "bożków" a czym innym jest wynoszenie na ołtarze zwykłych ludzi? Ksiądz jest poniekąd głosem Boga - przecież to ksiądz mówi kazanie na Mszy a jak mi mówi na kogo mam głosować to ja tego słuchać nie chcę :) 18 aneta1114 Zarejestrowany: 20-03-2012 09:46. Posty: 668 8 października 2013 13:37 | ID: 1026775 Dzięki wierze w Boga jestem silniejsza,pewniejsza siebie i czuję ,ze Bóg dodaje mi sił w pokonywaniu problemów!Lubię sobie pójśc do Kościoła i wciszy zatopic się w modlitwie ,zaraziłam (że tak powiem ) swoja wiarą syna jest ministrantem i staramy sie kilka razy byc w tygodniu na Mszy .Syn stał sie lepszy ,spokojniejszy i bardzo nas wiara zblizyła do mąz jest w domu to i męza wyciągam z córcia i idziemy wspólnie jak równiez modlimy sie wieczorea wszyscy razem 19 wamat Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 01-10-2009 12:38. Posty: 4075 8 października 2013 14:45 | ID: 1026848 patrycja r-p (2013-10-08 10:09:16) Monika_Pe (2013-10-08 10:03:42)a dla mnie wiara nie jest bardzo istotna. Kiedyś była ale potem zaczęłam dostrzegać pewne niuanse w dwóch parafiach do których uczęszczałam - a to ksiądz przed wydaniem zgody na ślub mojej siostry głośno komentował, że za mało pieniędzy w kopercie na Kolendzie zostawiliśmy (bo wg niego 100zł to minimum a co poniżej to w sumie obraza), raz poszłam do spowiedzi ( z potrzeby serca!) to 45 minut słuchałam (ja i wszyscy ludzie na Mszy) jaka ze mnie szmata jest...nowy samochód dla proboszcza, żądanie opłaty w ustalonej kwocie za chrzest dziecka - takie małe rzeczy sprawiły, że przestałam się w kościele pojawiać. Wiem, że nie każdy ksiądz taki jest i że różni ludzie mają różne doświadczenia a ja może po prostu źle trafiałam ale się zraziłam pazrnością kleru. Też nie raz uważam, że księża są pazerni, ale nie wpływa to na moją wiarę. Wierzę w Boga a nie w księży. Nie dla nich chodzę do kościoła. Zawsze powtarzam sobie, że oni też będą osądzeni za swoje postępowanie, tak samo jak my. Po pierwsze: wierzymy nie w księdza tylko w Boga. Ksiądz wyrósł w określonej rodzinie, środowisku i to jaki jest dużo od tego zależy. Obecnie jeżeli rodzina nawet jest wierząca, wiara bywa letnia. Część księży nie idzie do seminarium z powołania (tak samo jak np. nauczyciel). Powody mogą być różne np. zawód miłosny. Rodzice nie zachęcają swoich dzieci do modlitwy, udziału w mszy itd. Byłam zszokowana, gdy wybrałam się na różaniec dla dzieci. W 12 tys. mieście garstka ( Dopiero po wyjściu uświadomiłam sobie, ze nie będzie I komunii. Czyli tylko "na pokaz" mamy chodzić, żeby ksiądz widział, bo może nie dopuścić do komunii? Osobiście - wiara to moc do życia, do pokonywania różnych przeciwności. Kiedyś już pisałam, że brak kościoła i mszy św. boleśnie odczułam podczas 3 - tygodniowego pobytu w Holandii. Mamy to szczęście, że w każdym momencie możemy wejść do kościoła i powierzyć Bogu swoje radości i zmartwienia. 20 Monika_Pe Zarejestrowany: 04-03-2013 10:05. Posty: 936 8 października 2013 15:02 | ID: 1026861 wamat (2013-10-08 14:45:49) patrycja r-p (2013-10-08 10:09:16) Monika_Pe (2013-10-08 10:03:42)a dla mnie wiara nie jest bardzo istotna. Kiedyś była ale potem zaczęłam dostrzegać pewne niuanse w dwóch parafiach do których uczęszczałam - a to ksiądz przed wydaniem zgody na ślub mojej siostry głośno komentował, że za mało pieniędzy w kopercie na Kolendzie zostawiliśmy (bo wg niego 100zł to minimum a co poniżej to w sumie obraza), raz poszłam do spowiedzi ( z potrzeby serca!) to 45 minut słuchałam (ja i wszyscy ludzie na Mszy) jaka ze mnie szmata jest...nowy samochód dla proboszcza, żądanie opłaty w ustalonej kwocie za chrzest dziecka - takie małe rzeczy sprawiły, że przestałam się w kościele pojawiać. Wiem, że nie każdy ksiądz taki jest i że różni ludzie mają różne doświadczenia a ja może po prostu źle trafiałam ale się zraziłam pazrnością kleru. Też nie raz uważam, że księża są pazerni, ale nie wpływa to na moją wiarę. Wierzę w Boga a nie w księży. Nie dla nich chodzę do kościoła. Zawsze powtarzam sobie, że oni też będą osądzeni za swoje postępowanie, tak samo jak my. Po pierwsze: wierzymy nie w księdza tylko w Boga. Ksiądz wyrósł w określonej rodzinie, środowisku i to jaki jest dużo od tego zależy. Obecnie jeżeli rodzina nawet jest wierząca, wiara bywa letnia. Część księży nie idzie do seminarium z powołania (tak samo jak np. nauczyciel). Powody mogą być różne np. zawód miłosny. Rodzice nie zachęcają swoich dzieci do modlitwy, udziału w mszy itd. Byłam zszokowana, gdy wybrałam się na różaniec dla dzieci. W 12 tys. mieście garstka ( Dopiero po wyjściu uświadomiłam sobie, ze nie będzie I komunii. Czyli tylko "na pokaz" mamy chodzić, żeby ksiądz widział, bo może nie dopuścić do komunii? Osobiście - wiara to moc do życia, do pokonywania różnych przeciwności. Kiedyś już pisałam, że brak kościoła i mszy św. boleśnie odczułam podczas 3 - tygodniowego pobytu w Holandii. Mamy to szczęście, że w każdym momencie możemy wejść do kościoła i powierzyć Bogu swoje radości i zmartwienia. masz rację ale ksiądz jest przedstawicielem Boga, to ksiądz jest "wizytówką" kościoła i jeśli ksiądz odwala tzw "manianę" to nie dziwmy się później, że wiara jest jak to określiłaś letnia.
Jak pan zapewne wie, myślę, że wszyscy maja świadomość tego faktu, przedstawiania przeze mnie na blogu Wiara Przyrodzona/Przyrody Słowian według Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata nie jest i nie rości sobie ani nigdy nie uzurpowała sobie być wykładnią dla wszystkich nurtów polskiego , a tym bardziej szerzej, całego
Decydując się na związek z człowiekiem niewierzącym, trzeba sobie zadać pytanie, czy rzeczywiście chcę poślubić niewierzącego człowieka, czy raczej poślubiam swoją iluzję, że, owszem, on teraz jest niewierzący, ale siłą mojego pragnienia kiedyś zacznie psychoterapeutą TOMASZEM GAJEM OP rozmawia KATARZYNA KOLSKACzy błogosławił ojciec kiedyś związek małżeński, w którym jedna z osób była wierząca, a druga niewierząca?Nie błogosławiłem. Ale spotkałem się z sytuacjami, kiedy ktoś deklarował: Mój chłopak jest niewierzący. Albo: Moja dziewczyna jest niewierząca. I co ojciec na to mówił? Pytałem: Jak się dogadujecie w kwestii wiary? Zawsze sugerowałem, żeby o tym pogadać ze sobą przed zawarciem małżeństwa. Podobnie zresztą jak trzeba porozmawiać o wychowywaniu dzieci, prowadzeniu domu, finansach… Jeśli bowiem dla kogoś wiara jest czymś ważnym, jest wartością, która przenika do głębi jego życia, to pojawia się problem. I w takich sytuacjach nie ma prostych rozwiązań. Znalezienie wspólnej płaszczyzny wymaga wielu godzin rozmów. Ale kiedy młodzi ludzie są zakochani, to nie myślą o takich rzeczach. A nawet jeśli myślą, to nie są one dla nich wtedy najważniejsze. Może najlepiej byłoby decydować się na małżeństwo bez patrzenia na wspólne życie przez okulary romantycznej miłości. Bo kiedy jest się zakochanym, to wtedy się wydaje, że wszystko się jakoś poukłada. Tak samo jest zresztą z wstąpieniem do zakonu. Niektórzy mówią, że to jest łaska różowych okularów, bo gdybyśmy widzieli wszystko od początku, to nigdy w życiu nikt by nie wstąpił do zakonu, nikt by się nie ożenił i nikt by nie wyszedł za mąż. A różnice między tym, co sobie wyobrażamy, a tym, co przyniesie ze sobą życie, prędzej czy później się ujawnią. Kiedy ktoś patrzy przez różowe okulary na swoją narzeczoną, to wszystko mu się w niej podoba – to jak się zachowuje, jak się porusza, jak siada, jak je, jak śpi. No po prostu anioł! Ale różowe okulary z czasem tracą swoją różową anioł nie jest już taki anielski? Absolutnie tak. Podobnie będzie z kwestią wiary. Ktoś przed ślubem mówi: To nie jest aż taki problem, dogadamy się. Niestety, z czasem może się okazać, że to jest wielki problem. Myśli ojciec, że taki związek może się udać? Że warto czasami zaryzykować? Dużo zależy od tego, jak się nauczymy żyć ze sobą, doceniać to, co nas łączy, ale też szanować to, co nas różni – nie tylko w kwestii wiary, ale też we wszystkich innych kwestiach. Jeśli mamy dużą pojemność na różnorodność, to wydaje się, że można dać sobie szansę. Kościół przecież dopuszcza takie małżeństwa, a nie dopuszczałby, gdyby to było zupełnie nierealne. Wydaje mi się jednak, że to jest dosyć trudne, i z tą decyzją małżonkowie będą się mierzyć w każdym momencie swojego życia. Nie wystarczy o tym pogadać raz przed ślubem. Trzeba się będzie mierzyć z wieloma pytaniami: Jak będą spędzali niedziele? Jak będą wychowywali dzieci? Czy one będą chodziły do kościoła, czy będą przyjmowały sakramenty, czy będą uczęszczały na religię?Podobne pytania się pojawią, gdy ślub biorą osoby różnych wyznań, co dziś – w dobie przemieszczania się po świecie – nie jest wcale takie rzadkie. Jeśli dla każdej z tych osób jej wiara jest ważna, no to musi się pojawić pytanie, w jakiej wierze będziemy wychowywali dzieci. No problemów. Nie mam pojęcia, jak sobie z tym poradzić. Ktoś musi ustąpić. Tak. I wydaje mi się, że zazwyczaj ustępuje ta strona, która jest mniej zaangażowana Paweł mówi, że uświęca się niewierzący mąż dzięki wierzącej żonie. To brzmi jak zachęta pełna ta zachęta może być też pułapką, w którą, jak mi się wydaje, częściej wpadają kobiety, myśląc sobie: On na razie jest niewierzący, ale przecież kiedyś na pewno się nawróci. Ja go nawrócę. Może to drastyczne porównanie, ale to jest trochę tak, jakby dziewczyna, biorąc sobie za męża mężczyznę nadużywającego alkoholu, liczyła po cichu na to, że on po ślubie się zmieni, bo ją kocha. I przestanie pić. A to, niestety, tak nie działa. Jeżeli ktoś liczy na to, że nawróci współmałżonka, to może się bardzo rozczarować. Dla-tego, decydując się na związek z człowiekiem niewierzącym, trzeba sobie zadać pytanie, czy rzeczywiście chcę poślubić niewierzącego człowieka, czy raczej poślubiam swoją iluzję, że owszem, on teraz jest niewierzący, ale siłą mojego pragnienia kiedyś zacznie wierzyć. Taka iluzja to prosta droga do konfliktu, który wcześniej czy później wybuchnie. A co z obietnicą św. Pawła?Oczywiście Pan Bóg ma swoje drogi do każdego z nas, więc nie możemy wykluczyć, że ktoś, kto był niewierzący, zacznie kiedyś wierzyć. Można się też modlić gorąco o nawrócenie męża czy żony. Wydaje mi się jednak, że św. Paweł mówi raczej o dawaniu przykładu i o świadectwie. To one mogą zachęcić do wiary. Jeśli ktoś ma niewierzącego współmałżonka, a sam jest osobą wierzącą i wiara jest dla niego czymś najcenniejszym w życiu, to wydaje się zrozumiałe, że chce się tym skarbem możliwa jest jedność w małżeństwie, jeśli małżonków różni coś tak fundamentalnego jak ich wiara? Nie spotkałem takiej pary, nie spotkałem takiego małżeństwa. Myślę jednak, że budowanie jedności, gdy dzieli nas coś tak ważnego, wymaga ogromnej dojrzałości tych ludzi. Porozmawiajmy teraz o innej sytuacji, kiedy małżonkowie świadomie decydują się na związek sakramentalny, żyją wiarą i wychowują dzieci w tej wierze, ale nagle dla jednego z nich wiara staje się obojętna. Przestaje chodzić do kościoła, przestaje się modlić, nie korzysta z sakramentów. Co powinna zrobić ta druga strona?Takie sytuacje nigdy nie dzieją się nagle, one nabrzmiewają. Małżonkowie, którzy są ze sobą blisko, dosyć szybko zorientują się, że coś niepokojącego narasta. I powinni jak najszybciej o tym porozmawiać. To optymistyczne założenie. Terapeuci mówią, że ludzie ze sobą mało rozmawiają. Może to jest właśnie największy problem. Nie wyobrażam sobie, jak w małżeństwie można nie rozmawiać o czymś, co jest dla mnie ważne. I nie należy czekać rok, dwa albo trzy lata. Trzeba pytać od razu, gdy taka sytuacja zacznie nas niepokoić. Co się stało? Dlaczego nie chcesz iść do kościoła? Dlaczego się nie modlisz? Czekanie na to, aż problem sam się rozwiąże, nie działa. Z drugiej strony brak rozmowy na ten temat może pokazywać, że to wcale nie jest dla mnie aż takie ważne. Nie chodzi do kościoła? No trudno…Reagować trzeba od razu. No i ktoś powie: Wiara jest moją prywatną sprawą, nie wtrącaj się. Co wtedy?Tak można powiedzieć do kogoś obcego, z kim niewiele mnie łączy. Ale do najbliższej osoby? Taka odpowiedź mogłaby być sygnałem, że ci ludzie już dawno się rozeszli – nie tylko w kwestii wiary, ale przede wszystkim emocjonalnie. Decydując się na wspólne życie, daliśmy sobie prawo do tego, żeby rozmawiać o wszystkich sprawach, bez względu na to, że w niektórych kwestiach będziemy się różnić. Ale odpowiedź: Nie wtrącaj się, to jest moja sprawa – pokazuje, że między tymi ludźmi jest jakaś co by ojciec podpowiedział?Nie zaczynałbym od wiary. Ona może być tutaj tylko pretekstem. W psychoterapii się mówi, że jest treść i proces. Treść to jest to, o czym rozmawiamy, a proces to jest to wszystko, co się dzieje między nami bez słów. Ja bym zaczął od tego właśnie. Coś między nami musi się dziać niedobrego, skoro nie chcesz mnie wpuścić w jakąś przestrzeń swojego czyli porozmawiać ze mną?Tak. Zatroskany małżonek mówi: Wiesz, niepokoję się, nie wiem, co się dzieje, że przesta-łeś/przestałaś chodzić do kościoła. A jeszcze bardziej zastanawia mnie, dlaczego odtrącasz mnie i nie chcesz ze mną o tym pogadać. Rozmowa o wierze jest bardzo kiedyś Wieczory dla zakochanych, czyli kursy przygotowujące do małżeństwa. Mogłoby się wydawać, że ludziom najtrudniej rozmawia się o seksie. Ku mojemu zaskoczeniu wiele par twierdziło, że rozmawianie o wierze jest o wiele trudniejsze. Niełatwo się rozmawia o sprawach, które są intymne. A wiara jest rzeczą intymną. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby w małżeństwie o tym nie rozmawiać. Intymność między ludźmi buduje nie tylko bliskość fizyczna, ale również bliskość duchowa i emocjonalna – może nawet bardziej niż ta fizyczna, która przecież w którymś momencie przestanie odgrywać aż tak istotną rolę. I dobrze, żeby wtedy intymność duchowa i emocjonalna były już na tyle silnie zbudowane, że związek przetrwa, że małżonkowie będą mieli ze sobą o czym rozmawiać, że będą ze sobą blisko cały to teraz załóżmy różne scenariusze. Ktoś powie: Mam totalny kryzys wiary. Przeżywam noc ciemną. Nie mam potrzeby się modlić, nie mam potrzeby chodzić do takim wyznaniu można zapytać: Jak ci mogę w tym towarzyszyć? A jak by to towarzyszenie w wypadku małżonków miało wyglądać? Ten kryzys wiary powoduje, że jedna ze stron przestaje chodzić do tylko że w kryzysie wiary albo w nocy ciemnej nie jest tak, że człowiek wierzący nagle staje się niewierzący. Jego wiara i praktyki religijne przechodzą oczyszczenie. Jak towarzyszyć takiej osobie? Z dużą cierpliwością, bez nacisku, z otwartością na rozmowę. Może się na przykład okazać, że to nie tyle jest kryzys wiary, ile kryzys zewnętrznych form religijności. A pod spodem jest pragnienie Boga, które wciąż pozostaje o zewnętrznych formach, ma ojciec na myśli chodzenie na mszę świętą, udział w nabożeństwach?Tak. W każdym kryzysie wiary podane są w wątpliwość moje motywacje. Dlaczego coś robię? To jest najistotniejsze pytanie. Dlaczego chodzę do kościoła? Po co tam chodzę? Czy ze względu na to, że ktoś mnie widzi, czy ze względu na to, żeby komuś zrobić przyjemność, czy ze względu na to, żeby się lepiej poczuć, czy ze względu na Pana Boga? W kryzysie wiary odfruwają wszelkie motywacje niereligijne. Pozostaje tylko jeden powód – Bóg. A jeśli kryzys nie mija? I współmałżonek już nigdy nie wraca do wiary i do Kościoła? Trudno tak żyć. Można się poczuć oszukanym, osamotnionym, w jakimś sensie nawet jest miejscem, w którym nieuchronnie doświadcza się rozczarowania. Myślę, że zgodnie z zasadą: im większe zaczarowanie, tym większe potem rozczarowanie. Im bardziej poślubiam własne wyobrażenie przyszłego współmałżonka, tym bardziej będę się potem czuł oszukany. Nasze iluzje, które sobie tworzymy na temat innych osób, również tych najbliższych, nigdy nie pasują do realnych ludzi, z którymi się wiążemy. I choć jest to proces bolesny, to jednocześnie bardzo uwalniający, bo otwiera przestrzeń na spotkanie z realną osobą, taką, jaka ona o odwrotnej sytuacji, to znaczy, gdy jedno z małżonków staje się ultrareligijne i wszystko, co się wiąże z religią, jest ważniejsze niż dom, praca, rodzina. Jeśli praktykowanie wiary zaczyna przesłaniać obowiązki wynikające z tego, kim jesteśmy – mężem, żoną, matką czy ojcem – i jeśli w kościele zaczynamy spędzać więcej czasu niż w domu, to może być znak, że religijność zaczęła pełnić jakąś funkcję pozareligijną i jest komuś do czegoś to znaczy?To znaczy, że używa religii do osobistych celów – żeby się lepiej poczuć, żeby sobie poradzić z samotnością, żeby zaspokoić jakieś swoje głodne potrzeby. Jak sobie ojciec wyobraża taką rozmowę między małżonkami? Przecież osoba, która bardzo, albo raczej za bardzo angażuje się religijnie, uwagi swojego współmałżonka potraktuje jako atak na jej wiarę. Dlatego nie czekałbym z rozmową, ale działał, widząc pierwsze jaskółki takiej sytuacji. Jeśli druga strona za dużo czasu spędza w kościele, jednocześnie zaniedbując naszą relację, dom i dzieci, to reagowałbym natychmiast, mówiąc wprost: Widzę, że coś się z tobą dzieje. Z czego to wynika? Jak ty to rozumiesz? Co się stało? I to jest jeszcze moment, w którym możemy się porozumieć. Natomiast jeżeli będziemy czekać, aż sytuacja nabierze kolorytu „ultra”, a skrajności nigdy nie są dobre, to może się okazać, że jest już za późno na dogadanie się. I każdy argument będzie traktowany jako atak. Dlaczego? Dlatego, że nie pasuje do systemu. Wtedy nie ma szansy na dobrą, sensowną i owocną co dla jednego będzie już ultra, dla drugiej strony wcale takie nie musi być. Przecież nie jest tak, że małżonkowie mają takie same potrzeby religijne, tak samo przeżywają swoją wiarę. Ktoś może bardziej dojrzewa i zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie religijne. Kiedyś mu wystarczała msza raz w tygodniu w niedzielę, a teraz na przykład chce się zaangażować w jakąś wspólnotę czy jasne. Mamy do tego prawo. Więc chyba nie można oczekiwać, że małżonkowie będą zawsze na tym samym etapie wiary, zawsze tak samo gorliwi i różnice oczywiście są i zawsze będą. Ale to jednak jest inna sytuacja niż ta, gdy ktoś staje się niewierzący albo ultrareligijny. Czy wiara albo jej brak mogą nas podzielić?Jest takie niebezpieczeństwo, zwłaszcza gdy używamy wiary, żeby zyskać przewagę nad współmałżonkiem. Wyobraźmy sobie kłótnię małżeńską. Stosunkowo łatwo ulec pokusie, aby dołożyć drugiej stronie, mówiąc: Latasz codziennie do kościoła, a nie można z tobą wytrzymać! To jest gwóźdź do trumny. Wiara staje się orężem w padło w tej rozmowie jedno niezwykle istotne słowo: „miłość”. A przecież zakładamy, że rozmawiamy o ludziach, którzy się kochają. Skoro kogoś kocham, to akceptuję go takiego, jaki jest. Czyli przyjmuję go także z tą niewiarą, z tym jego innym dojrzewaniem religijnym. Na tym polegałaby dojrzała miłość?Bez słowa „miłość” nasza rozmowa nie miałaby sensu. Akceptacja to ważna część miłości. Dojrzała miłość to jednak nie tylko przyjęcie, ale również granice. To jak dwie strony tej samej monety. Miłość potrafi powiedzieć „tak”, ale umie również powiedzieć „nie”. Potrafi zaakceptować, przyjąć, ale ma też odwagę się nie zgodzić i zaprotestować. Sakrament, nawet jeśli przed ołtarzem ślubuje tylko jedna osoba, jest łaską? Tak, jest łaską, ale ta łaska potrzebuje zaangażowania i współpracy. To nie jest magia ani weksel gwarantujący, że wszystko będzie dobrze. Bóg mówi: Będę z tobą w każdej sytuacji, która cię spotka. A w tym przypadku: Będę z wami w każdej sytuacji, która was spotka. TOMASZ GAJ – ur. 1974, dominikanin, absolwent teologii PAT oraz psychologii w SWPS, ukończył podyplomowe studium terapeutyczne w Laboratorium Psychoedukacji, współautor książki Sankofa. Nie zmarnuj życia, pracuje w Dominikańskim Ośrodku Formacji i Rozwoju TABGHA, mieszka w klasztorze na Polach Redakcji portalu artykuł pochodzi z pierwszego numeru miesięcznika "W drodze" w roku portalu dziękuje wydawnictwu "W drodze" za udostępnienie powyższego materiału. Zainteresowanych pozostałymi artykułami odsyłamy do miesięcznika.
Kliknij tutaj, 👆 aby dostać odpowiedź na pytanie ️ Ksiądz nam zadał referat czym jest dla mnie wiara może ma ktoś jakiś stary ref. jest na jutro !!! prosze pom… stachu4 stachu4 r2g5qv2.